-Tak mamusiu! A mamo? Mogę iść na dwór?- zapytał mnie jak, zawsze wesoły Will.
-Tak, tak. Idź, idź. Tylko nie wracaj za późno!- zawołałam za nim.
Na koncercie było super. Po koncercie byliśmy na kilku atrakcjach i takich tam. Mała imprezka.
Magda jest w ciąży z Kit'm, a Gosia i Dean starają się o dziecko. Sean na koncercie poznał swą wirną fankę i razem z nią spędzają czas wszędzie. Są jak papużki nierozłączki.
-Alexis. Mam do ciebie bardzo ważne pytanie.- powiedziała poważnie Magda.
-Mianowicie?
-Mianowice, ja i Kit chcemy,a byś była chrzestną naszej córki, Weroniki.
-O jejku... to dla mnie zaszczyt. No pewnie, że się zgadzam!- aż się wzruszyłam. Od razu ucałowałam Magdę i Kit'a. Jestem taka szczęśliwa......
*2 lata później*
-Dean, do jasnej cholery! Nie możesz chodź jedną noc dać mi się wyspać!- krzyczała Gosia. Mały ciągle ryczy a Dean nie wstaje do niego tylko ona. Biedulka się nie wysypia.
-Oj już idę, idę, kochanie.- zaśmiał się Dean i dał jej buziaka w policzek, po czym poszedł do małego.
-Ciiii.... pośpi jeszcze godzinkę, a potem pójdziemy na spacerek do parku. Będziemy wyrywać niezłe dupcie, co nie mały?- zaśmiał się chłopak.
-Ehem......- odchrząknęła Gosia, która stała z rękoma skrzyżowanymi na piersiach i miną złej kobiety, we framudze drzwi.
-No co?- znów się zaśmiał Dean.
-Jak to co? Ty jeszcze pytasz?! Czy ty nie rozumiesz, że jesteś przykładem dla dziecka, a tym czasem zachowujesz się jak napalony nastolatek! Dean ogarnij się, wreszcie!- krzyczała wściekła Gosia.
-Oj Gosiuu...- położył dziecko na podłodze, żeby się pobawiło, a sam powoli podszedł do żony i ją objął.- Ja tylko tak się śmieję. Wiem, że jesteś zmęczona i w ogóle, ale nie musisz się tak denerwować. Kocham Cię i nie zdradzę cię, dobrze o tym wiesz. - dokończył chłopak, wsuwając powoli rękę pod koszulę nocną żony. Zaczął jeździć ręką po całych jej plecach. Było słychać, tylko ciche pomruki Gosi i pocałunki Dean'a.
Wyszło na to, że Gosia uległą Dean'owi i zgodziła się na..........
*Magda i Kit*
Magda nie musi się wkurzać o to, że dziecko płacze w nocy, gdyż ona i Kit podzielili się obowiązkami. Co tydzień się zmieniają. Teraz zaczął się tydzień Kit'a. W nocy to on wstaje i opiekuje się małą. To się nazywa idealny związek. Wyspana zeszła na dół, gdzie w kuchni czekała ją niespodzianka.
-O mój boże, Kit!- dziewczyna rzuciła się chłopakowi na szyję i namiętnie pocałowała.
-Dzień dobry, kochanie.- powiedział uśmiechnięty Kit i odsunął krzesło by jego małżonka usiadła przy stole.
-Gdzie malutka?- zapytała.
-Spokojnie, rodzice się nią zajmują. Mam ją odebrać jutro. A teraz..... smacznego.- zaśmiał się Kit i oboje zabrali się do jedzenia, przepysznego śniadanie, które zrobił sam Kit.
*Alexis i Kieran*
Alex i Kier poszli z Willem na spacer do parku.
Jest ciepło. A Kier i Will kochają się bawić w parku. Ja w tym czasie siedzę sobie siedzę na ławce i czytam książkę, albo słucham muzyki. Uwielbiam to, bo chłopacy się wymęczą, a potem w domu mam spokój. Ale nie mogę narzekać, bo mi nie przeszkadzają w niczym, ale... czasem potrafią nieźle wkurzyć.
-Mamo, mamo! Patrz! Motylek.- pokazał mi małego motylka, który jak gdyby nigdy nic siedział mu na ręce.
-Jest piękny.- westchnęłam. Poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu.
-Nie tak piękny jak ty.- powiedział chłopak i pocałował mnie w policzek. Wtedy się zorientowałam, że to Kieran. Usiadł obok mnie i przytuliłam się do niego, a nasz synek poszedł się dalej bawić.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Prawdę powiedziawszy dla mnie ten blog jest już skończony. Nie napisze już nic więcej tu. Miłego czytania tych bzdur :****
piątek, 13 września 2013
czwartek, 29 sierpnia 2013
Chapter 8
Obudziłam się. Tak jak obiecał..... nadal jest przy mnie. Słodko wygląda jak śpi.
-Już się obudziłaś?- wzdrygnęłam się.
-Myślałam, że śpisz.
-Nieee.... udaję, żeby ci którzy co chwilę sprawdzają co robimy, nie mówili czegoś.....-zawiesił się. Ale i tak wiem o co mu chodziło.
-Czaję.
-No i jak emocje?
-Dziękuje ci.- powiedziałam i mocno się przytuliłam do niego.
-Nie ma sprawy.- powiedział cicho i pocałował mnie w skroń.
Nagle usłyszałam kroki, zbliżającego się osobnika w naszym kierunku, więc oboje zerwaliśmy się na równe nogi. Właśnie wychodziliśmy, kiedy ktoś wchodził.
-Alex?
-Kieran..- powiedziała jakby do siebie i rzuciłam się chłopakowi na szyję. Kit od razu poszedł do swojej dziewczyny. A reszta to nawet nie wiem. Liczyło się tylko tu i teraz. Weszliśmy z powrotem do pokoju Kit'a. Siedzieliśmy na niewielkiej kanapie i rozmawialiśmy, wtuleni w siebie.
Byłam z dziewczynami tzn. Nikolką i Madzią w centrum handlowym. W jednej z kafejek siedział Dean całujący się z Gosią. Nie nienawidziłam go nadal za to co zrobił. Brzydziłam się nim.
Kocham zimę. Już 5 miesięcy chodzę z Kieranem. Tak go kocham......
Na święta dostałam od niego złoty zegarek, perfumy Christiny Aguilery, nowy album Little Mix i wiele innych.... Tak mnie rozpieszcza. A no i ......... byliśmy w górach, a no i ......... zapomnieliśmy o pewnej drobnostce...
Grudzień....
Styczeń....
Luty....
Marzec...
Kwiecień...
Maj....
Czerwiec...
Lipiec...
Sierpień....
Tak... mamy nowego Lemona w rodzinie. To nasz kochany synek.
***
-Will! Zejdź na obiad!
-Już idę mamo!
-Cześć młody!- krzyknął uradowany wujaszek Kit i przybił piątkę z młodym.
-Ale ty już duży..- wzruszyła się Magda.
-No wiem, ciociu. Mam już 9lat.- tak ma 9 lat, a uśmiech mojego kochanego synka Will'a jest zniewalający.
Zjedliśmy obiad i mały zaprezentował nam utwór, który uczył się ostatnio grać na gitarze.
Zbliża się szkoła. Mały idzie do szkoły muzycznej. Będzie miał zwykłe zajęcia, ale też sporo warsztatów z różnymi gwiazdami. Kieran wszystko załatwi dla swojego synka. Jest taki podobny do niego. Po mnie ma charakterek.
3 września.
Tak, tak.... to już ta szkoła. Ech....
-No i jak było na zajęciach?- zapytałam gdy, właśnie Will wsiał do samochodu.
-Super! Pan od biologii jest bardzo fajny. Ja i Sean jesteśmy dyżurnymi za tydzień.
-Sean? -zaśmiałam się. Skojarzyło mi się z Sean'em, moim szwagrem.
-Tak. Imiennik wujka. Powinnaś znać jego mamę.
-A czemu?
-Chodziłyście razem do szkoły. Ma na imię Laura. Chyba Lovato.
-Och..... faktycznie. Tyle lat się nie widziałyśmy. Ach... dobre czasy...- jak ja jej dawno nie widziałam. To jest siostra tej piosenkarki Demi Lovato. Ciekawe co u nich... Nie ma to jak rozmyślanie i jednocześnie kierowanie samochodem.
-Mamo, mamo, mamo!- krzyczał Will.
-Co się dzieję, kochanie?- powiedziałam.
-Dostaliśmy wejściówki na koncert Cioci Seana! Hura!- uradowany Will.
-Co?- byłam w szoku.
-Mamy wejściówki za kulisy!- krzyczał dalej Will.
Ale ... czy to znaczy, że całe Room 94 idzie na koncert Demi? O.o
-Już się obudziłaś?- wzdrygnęłam się.
-Myślałam, że śpisz.
-Nieee.... udaję, żeby ci którzy co chwilę sprawdzają co robimy, nie mówili czegoś.....-zawiesił się. Ale i tak wiem o co mu chodziło.
-Czaję.
-No i jak emocje?
-Dziękuje ci.- powiedziałam i mocno się przytuliłam do niego.
-Nie ma sprawy.- powiedział cicho i pocałował mnie w skroń.
Nagle usłyszałam kroki, zbliżającego się osobnika w naszym kierunku, więc oboje zerwaliśmy się na równe nogi. Właśnie wychodziliśmy, kiedy ktoś wchodził.
-Alex?
-Kieran..- powiedziała jakby do siebie i rzuciłam się chłopakowi na szyję. Kit od razu poszedł do swojej dziewczyny. A reszta to nawet nie wiem. Liczyło się tylko tu i teraz. Weszliśmy z powrotem do pokoju Kit'a. Siedzieliśmy na niewielkiej kanapie i rozmawialiśmy, wtuleni w siebie.
Byłam z dziewczynami tzn. Nikolką i Madzią w centrum handlowym. W jednej z kafejek siedział Dean całujący się z Gosią. Nie nienawidziłam go nadal za to co zrobił. Brzydziłam się nim.
Kocham zimę. Już 5 miesięcy chodzę z Kieranem. Tak go kocham......
Na święta dostałam od niego złoty zegarek, perfumy Christiny Aguilery, nowy album Little Mix i wiele innych.... Tak mnie rozpieszcza. A no i ......... byliśmy w górach, a no i ......... zapomnieliśmy o pewnej drobnostce...
Grudzień....
Styczeń....
Luty....
Marzec...
Kwiecień...
Maj....
Czerwiec...
Lipiec...
Sierpień....
Tak... mamy nowego Lemona w rodzinie. To nasz kochany synek.
***
-Will! Zejdź na obiad!
-Już idę mamo!
-Cześć młody!- krzyknął uradowany wujaszek Kit i przybił piątkę z młodym.
-Ale ty już duży..- wzruszyła się Magda.
-No wiem, ciociu. Mam już 9lat.- tak ma 9 lat, a uśmiech mojego kochanego synka Will'a jest zniewalający.
Zjedliśmy obiad i mały zaprezentował nam utwór, który uczył się ostatnio grać na gitarze.
Zbliża się szkoła. Mały idzie do szkoły muzycznej. Będzie miał zwykłe zajęcia, ale też sporo warsztatów z różnymi gwiazdami. Kieran wszystko załatwi dla swojego synka. Jest taki podobny do niego. Po mnie ma charakterek.
3 września.
Tak, tak.... to już ta szkoła. Ech....
-No i jak było na zajęciach?- zapytałam gdy, właśnie Will wsiał do samochodu.
-Super! Pan od biologii jest bardzo fajny. Ja i Sean jesteśmy dyżurnymi za tydzień.
-Sean? -zaśmiałam się. Skojarzyło mi się z Sean'em, moim szwagrem.
-Tak. Imiennik wujka. Powinnaś znać jego mamę.
-A czemu?
-Chodziłyście razem do szkoły. Ma na imię Laura. Chyba Lovato.
-Och..... faktycznie. Tyle lat się nie widziałyśmy. Ach... dobre czasy...- jak ja jej dawno nie widziałam. To jest siostra tej piosenkarki Demi Lovato. Ciekawe co u nich... Nie ma to jak rozmyślanie i jednocześnie kierowanie samochodem.
-Mamo, mamo, mamo!- krzyczał Will.
-Co się dzieję, kochanie?- powiedziałam.
-Dostaliśmy wejściówki na koncert Cioci Seana! Hura!- uradowany Will.
-Co?- byłam w szoku.
-Mamy wejściówki za kulisy!- krzyczał dalej Will.
Ale ... czy to znaczy, że całe Room 94 idzie na koncert Demi? O.o
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Chapter 7
Jestem pod wrażeniem..... Tu jest tak pięknie, że nie ma słów by móc to opisać. Jest świetnie! Nikola przez cały czas jest przy Kieran'ie. Nie odstępuje jej na krok. Jest tak nią zauroczony, że nie zwraca na nic uwagi, tylko na nią. Dostała od niego masę, bardzo drogich rzeczy. Była na koncercie Litlle Mix. To jej ulubiony zespół. Zabrał ją tam, a nawet załatwił wszystko, żeby mogła spotkać się z nimi na żywo. Ten człowiek jest nie możliwy. Teraz spacerujemy jakimś lasem, czy dżunglą, czy czymś. Nie umiem tego opisać. Ponoć jak się idzie tym lasem, to dochodzi się do takiego mniejszego wodospadu. Spokojniejszego nurtu i takich tam. Nie ma tu nikogo, a można robić co się chce. W dodatku, mamy domek tam zbudowany, na drzewach. jak taki park linowy. Jak to Dean określił. Ech... mój kochany ma szalone pomysły.
Faktycznie, tu jest dużo spokojniej. A ten dom na drzewach? No cudo. Jest wiele kombinacji, żeby się do niego dostać. A żeby zejść, wystarczy zjechać tyrolką. Jest czadowo! A Nikola jest w 7 niebie! Kieran dba cały czas o nią. Nawet śpią razem.... co jest troszkę dziwne, ale okej. Teraz ja chodzę sobie po kamieniach, to fajna zabawa. Nikola i Kieran skaczą do wody i bawią się z resztą.
-Ej, Alex! Chodź do wody!- krzyknął Dean.
-Nie, dzięki!- odkrzyknęłam.
-Jak sama nie wejdziesz to wejdziesz tu siłą!- zaśmiał się Kit.
-Powodzenia, Kit.- powiedziałam i pokazałam im wszystkim język. Nagle usłyszałam kogos za mną. Odwróciłam się a tu...
-Kieran, ani mi się wasz!- krzyknęłam grożąc mu palcem. Stałam na kamieniu, dość wielkim, on z resztą też. Szłam coraz szybciej, ale ten szybko znalazł się obok mnie. Objął mnie w talii.
-Bo co?- zaśmiał się do mojego ucha Kier.
-Nie wrzucaj mnie do wody...- powiedziałam rozpaczliwie.
-Nie wrzucę. Skoczę. A ty ze mną.- powiedziała spokojnie i z opanowaniem. Wyrywałam mu się, ale bez skutecznie. Po chwili wszyscy się podśmiechiwali. Znowu próbowałam mu się wyrwać. Udało się. Biegłam po kamieniach, byle jak najszybciej uciec od Kieran'a. Szkoda, że jest silniejszy i szybszy. Złapał mnie wśród drzew. Podniósł mnie.
-Nie ładnie tak uciekać.- zaśmiał się Kieran.
-Super. Musisz być taki szybki i silny co nie?- prychnęłam.
-Jak widać, tak. Muszę. Bo kto by cię złapał jak nie ja?- zaśmiał się cwaniacko.
-Za pewne nikt. Co by mnie bardzo pocieszało. Zrobię wszystko tylko nie wpakuj mnie do wody.. błagam...- serio, bałam się. Błagałam go, ale ...
-Nie wiem, nie wiem.... jest coś co mogłabyś właściwie zrobić, ale jak się dowie Dean, albo ktokolwiek, to będzie po waszej parce.- powiedział Kieran, już nie było mu tak wesoło. Posmutniał... tak, że mnie opuścił na ziemię. Przytuliłam go, mocno.
-Mam cię pocałować?
-Niee... nie chce zepsuć waszej miłości. ale nie ukrywam, że to ja pierwszy chciałem z tobą być.
-Serio? Nie wiedziałam... to co cię skłoniło oddać mnie bratu?
-Ech.... jest jeszcze młody, a ja ... ja....nienawidzę jak jest smutny. Było mi go szkoda. Po za tym, nie pierwszy raz spodobała nam się ta sama dziewczyna. Ale ty jesteś jakaś inna, wyjątkowa. Do żadnej dziewczyny mnie tak nie ciągnęło jak do ciebie. Ale co poradzę.... nie mogę mu ciebie odebrać. Nie zniósł by tego. A Nikolka jest tak podobna do ciebie.... chciałem mieć kogoś takiego jak ty przy sobie. A Nikol jest drugą tobą.
-Czekaj.... czyli chcesz powiedzieć, że kochasz Nikole bo widzisz w niej mnie?
-No właściwie to tak....
-Oj Kieran... gdybym wiedziała o tym wszystkim od początku, może wszystko wyglądało by teraz inaczej. - westchnęłam.
-Wiem, ale bałem się reakcji Dean'a...... obiecaj mi, że nigdy mnie nie opuścisz, że zawsze będziesz przy mnie.... obiecaj...- czułam jak głos mu się łamał. Tak mi go szkoda.
-Obiecuję. Przysięgam.. Ale wracajmy już do nich, bo zaczną się denerwować.- powiedziałam. To dziwne, ale nie przeszkadzało mi to, że wracaliśmy do naszych przyjaciół, trzymając się za ręce. Gdy zbliżaliśmy się do końca lasu, puściliśmy swoje ręce. Żadnego z nas nie krępowało to co się chwilę temu zdarzyło. Właściwie to nic takiego się nie stało. Gdy Kieran zobaczył jak wszyscy patrzą na niego znacząco, wziął mnie na ręce i skoczył ze szczytu naszego małego wodospadu. Nie opierałam się. Wtuliłam się mocno w jego ramię i czekałam kiedy się zanurzymy. Kieran uśmiechnął się do mnie.
-Spokojnie.- szepnął do mnie.
Po chwili byliśmy już pod wodą. Kurczowo trzymałam się Kierana. Aż wbiłam mu paznokcie w plecy. Po wynurzeniu syknął z bólu.
-Przepraszam.- szepnęłam. Byłam tak przerażona tym skokiem, że cały czas mocno się w niego wtulałam.
-Kochanie?- zapytał z troską Dean. Dopiero wtedy, dotarło do mnie, że cały czas wtulam się w Kieran'a i mam przerażone oczy.
-Nic mi nie jest.- powiedziałam i uśmiechnęłam się serdecznie. Po chwili stałam już we wodzie. Dean przytulił mnie do siebie. A zaraz potem ścigał się z Sean'em i Kieran'em. Siedziałam na wielkim głazie na środku jeziorka. Razem z Kit'em. Gadaliśmy. Cały czas. Nikola cały czas była z chłopakami no i Magdą oraz Gosią. Wszyscy prucz mnie i Kit'a byli już w domku. Była już noc, a my cały czas siedzieliśmy w tym samym miejscu i rozmawialiśmy. Nie dziwie się, że zawsze chciałam z nim być.
***
Pół roku temu byliśmy nad jakże wspaniałym wodospadzie. Teraz same obowiązki. Nikola z rodzicami wyjechała na Karaiby. Wrócą za miesiąc. A mnie nie zabrali ;c
***
Było rano, ale to nie przeszkadzało mnie ani, Magdzie wpaść do chłopaków. Zrobić im niespodziankę. Po trzech godzinach, siedzenia u chłopaków pojechałyśmy do Gosi. Ale to z kim ją zastałam w łóżku to mnie zamurowało.
Spała sobie, jak gdyby nigdy nic, z kim? A no z Dean'em..... tak, z moim chłopakiem. Jak oni mogli...... Ugh.... teraz rozumiem, co Kieran miał na myśli rok temu nad wodospadem. Mówił, że Dean jak weźmie dragi to śpi z pierwszą lepszą..... nie wierzę w to...... nie wierzyłam w to........ aż do teraz. Łzy stanęły mi w oczach. Magda tak jak ja, miała rozdziawione usta. Spojrzała na mnie i od razu przytuliła. Podeszłam do Dean'a. Mimo, że spał dałam mu z całej siły z liścia w twarz.
-Koniec z nami! Nie chce twojego durnego tłumaczenia, żegnaj.- krzyczałam przez łzy i wybiegłam. Magda ze mną. Zdążyłam usłyszeć odpowiedź Dean'a.
-Od 3 miesięcy cię nie kocham i spotykam się z Gosią. Kocham ją. Narka.- powiedział z takim opanowaniem... to było nie do zniesienia.
W samochodzie*
-Dlaczego rok temu, nie posłuchałam Kieran'a? dlaczego jestem taka naiwna? Magda powiedz mi dlaczego...- powiedziałam. Nie płakałam bo uświadomiłam sobie,że to nie ma sensu.
-Nie znam odpowiedzi na tak trudne pytania. Ale zauważ, że faktycznie od 3 misięcy, Dean i Goś byli jacyś.... inni...- powiedziała na luzie. Za to ją kocham. Zawsze porażało swym optymizmem. No i spokojem.
-Madziu?
-Tak?
-Mogłabyś zawieź mnie do Kit'a?
-Jeśli chcesz.
-Dziękuje.
Nie pytała dlaczego do Kit'a. Znała odpowiedź. On zawsze potrafił mi coś mądrego poradzić, zaopiekować się, pomóc. Ma szczęście, mając takiego chłopaka jak on, to na prawdę cud. Magda zawiozła mnie do chłopaków. Na szczęście Kieran'a nie było. Później chce z nim porozmawiać. Teraz potrzebuję Kit'a. Magda i Sean oglądali coś w telewizji.
-Wiem już co jest grane.- powiedział Kit. Siedział na łóżku z słuchawkami na uszach. Gdy weszłam ściągnął je. Byłam cała roztrzęsiona. Był rozłożony na łóżku. Rzuciłam się obok niego. Dopiero teraz zaczęłam płakać. Kit, ułożył mnie tak, że głowę miałam na jego torsie. Gładził moje włosy i plecy. Mówił jakieś czułe słówka typu "już dobrze, mała", "Wszystko będzie dobrze", "Jestem przy tobie". Dodawał mi otuchy. Zawsze tak było. Za to go kochałam. Nadal kocham. Kieran'a też kocham. O Dean'nie się nie wypowiem,bo złamał mi serce. Ale przyznaję, że lepiej mi teraz, że moja przyjaciółka jest z osobą, którą zawsze, bardzo i szczerze kochała.
-Kit?
-Tak?
-Dlaczego to zawsze ja mam pecha? Dlaczego zawsze mi się coś złego przytrafia? Dlaczego nie mogę mieć przy sobie takiej osoby jak ty? Dlaczego życie jest tak nie sprawiedliwe w stosunku do mnie?- zadawałam mnóstwo pytań, na które nikt nie znał odpowiedzi.
-Oj nie mów tak.... masz mnie. Przy sobie. Choćby teraz.- na to ostatnie zdanie wydawało się, iż się zaśmiał.
-Tak, mam ciebie.. ale tylko teraz. Nie jesteś mój. Jesteś Magdy. Cieszę się, że wam się układa. Jesteście razem ponad rok. Razem się tak dopełniacie....- byłam tak rozdarta tym co właśnie mówiłam, że znów kolejna porcja łez spływała po moich policzkach.
-Alex..- westchnął cicho Kit. Przytulił mnie. Cała się trzęsłam. Nie mogłam się uspokoić. Tak płakałam.... Kit wziął mnie na ręce i ułożył w łóżku jak małe dziecko. Byłam cala zimna i faktycznie było mi zimno. Łzy nadal ciekły po moich policzkach. Leżałam wygodnie ułożona, na bok. Cały czas głowę miałam na brzuchu chłopaka. Gładził mnie po włosach i plecach. Składał delikatne pocałunki na czubku mojej głowy. Uspokajał mnie.
-Spróbuj zasnąć, maleńka. - powiedział dość cicho, ale to zdanie przepełniało tyle szczerości, tyle troski.. ach.... kocham go.
-Kit? Wiesz, że cię kocham, prawda?- powiedziałam równie cicho co on.
-Wiem. Ja ciebie też, ślicznotko.- powiedział i dal mi buziaka. Tym razem w policzek.
-Obiecaj, że mnie nie opuścisz.. obiecaj..- mówiłam wręcz błagalnym tonem.
-Obiecuję, że gdy się obudzisz, cały czas będę tu z tobą.- powiedział i pogładził wieszkiem ręki mój policzek. Aż zadrżałam. Kit zaśmiał się na to. Ani się obejrzałam a smacznie spałam, na torsie mojego najlepszego przyjaciela.
Faktycznie, tu jest dużo spokojniej. A ten dom na drzewach? No cudo. Jest wiele kombinacji, żeby się do niego dostać. A żeby zejść, wystarczy zjechać tyrolką. Jest czadowo! A Nikola jest w 7 niebie! Kieran dba cały czas o nią. Nawet śpią razem.... co jest troszkę dziwne, ale okej. Teraz ja chodzę sobie po kamieniach, to fajna zabawa. Nikola i Kieran skaczą do wody i bawią się z resztą.
-Ej, Alex! Chodź do wody!- krzyknął Dean.
-Nie, dzięki!- odkrzyknęłam.
-Jak sama nie wejdziesz to wejdziesz tu siłą!- zaśmiał się Kit.
-Powodzenia, Kit.- powiedziałam i pokazałam im wszystkim język. Nagle usłyszałam kogos za mną. Odwróciłam się a tu...
-Kieran, ani mi się wasz!- krzyknęłam grożąc mu palcem. Stałam na kamieniu, dość wielkim, on z resztą też. Szłam coraz szybciej, ale ten szybko znalazł się obok mnie. Objął mnie w talii.
-Bo co?- zaśmiał się do mojego ucha Kier.
-Nie wrzucaj mnie do wody...- powiedziałam rozpaczliwie.
-Nie wrzucę. Skoczę. A ty ze mną.- powiedziała spokojnie i z opanowaniem. Wyrywałam mu się, ale bez skutecznie. Po chwili wszyscy się podśmiechiwali. Znowu próbowałam mu się wyrwać. Udało się. Biegłam po kamieniach, byle jak najszybciej uciec od Kieran'a. Szkoda, że jest silniejszy i szybszy. Złapał mnie wśród drzew. Podniósł mnie.
-Nie ładnie tak uciekać.- zaśmiał się Kieran.
-Super. Musisz być taki szybki i silny co nie?- prychnęłam.
-Jak widać, tak. Muszę. Bo kto by cię złapał jak nie ja?- zaśmiał się cwaniacko.
-Za pewne nikt. Co by mnie bardzo pocieszało. Zrobię wszystko tylko nie wpakuj mnie do wody.. błagam...- serio, bałam się. Błagałam go, ale ...
-Nie wiem, nie wiem.... jest coś co mogłabyś właściwie zrobić, ale jak się dowie Dean, albo ktokolwiek, to będzie po waszej parce.- powiedział Kieran, już nie było mu tak wesoło. Posmutniał... tak, że mnie opuścił na ziemię. Przytuliłam go, mocno.
-Mam cię pocałować?
-Niee... nie chce zepsuć waszej miłości. ale nie ukrywam, że to ja pierwszy chciałem z tobą być.
-Serio? Nie wiedziałam... to co cię skłoniło oddać mnie bratu?
-Ech.... jest jeszcze młody, a ja ... ja....nienawidzę jak jest smutny. Było mi go szkoda. Po za tym, nie pierwszy raz spodobała nam się ta sama dziewczyna. Ale ty jesteś jakaś inna, wyjątkowa. Do żadnej dziewczyny mnie tak nie ciągnęło jak do ciebie. Ale co poradzę.... nie mogę mu ciebie odebrać. Nie zniósł by tego. A Nikolka jest tak podobna do ciebie.... chciałem mieć kogoś takiego jak ty przy sobie. A Nikol jest drugą tobą.
-Czekaj.... czyli chcesz powiedzieć, że kochasz Nikole bo widzisz w niej mnie?
-No właściwie to tak....
-Oj Kieran... gdybym wiedziała o tym wszystkim od początku, może wszystko wyglądało by teraz inaczej. - westchnęłam.
-Wiem, ale bałem się reakcji Dean'a...... obiecaj mi, że nigdy mnie nie opuścisz, że zawsze będziesz przy mnie.... obiecaj...- czułam jak głos mu się łamał. Tak mi go szkoda.
-Obiecuję. Przysięgam.. Ale wracajmy już do nich, bo zaczną się denerwować.- powiedziałam. To dziwne, ale nie przeszkadzało mi to, że wracaliśmy do naszych przyjaciół, trzymając się za ręce. Gdy zbliżaliśmy się do końca lasu, puściliśmy swoje ręce. Żadnego z nas nie krępowało to co się chwilę temu zdarzyło. Właściwie to nic takiego się nie stało. Gdy Kieran zobaczył jak wszyscy patrzą na niego znacząco, wziął mnie na ręce i skoczył ze szczytu naszego małego wodospadu. Nie opierałam się. Wtuliłam się mocno w jego ramię i czekałam kiedy się zanurzymy. Kieran uśmiechnął się do mnie.
-Spokojnie.- szepnął do mnie.
Po chwili byliśmy już pod wodą. Kurczowo trzymałam się Kierana. Aż wbiłam mu paznokcie w plecy. Po wynurzeniu syknął z bólu.
-Przepraszam.- szepnęłam. Byłam tak przerażona tym skokiem, że cały czas mocno się w niego wtulałam.
-Kochanie?- zapytał z troską Dean. Dopiero wtedy, dotarło do mnie, że cały czas wtulam się w Kieran'a i mam przerażone oczy.
-Nic mi nie jest.- powiedziałam i uśmiechnęłam się serdecznie. Po chwili stałam już we wodzie. Dean przytulił mnie do siebie. A zaraz potem ścigał się z Sean'em i Kieran'em. Siedziałam na wielkim głazie na środku jeziorka. Razem z Kit'em. Gadaliśmy. Cały czas. Nikola cały czas była z chłopakami no i Magdą oraz Gosią. Wszyscy prucz mnie i Kit'a byli już w domku. Była już noc, a my cały czas siedzieliśmy w tym samym miejscu i rozmawialiśmy. Nie dziwie się, że zawsze chciałam z nim być.
***
Pół roku temu byliśmy nad jakże wspaniałym wodospadzie. Teraz same obowiązki. Nikola z rodzicami wyjechała na Karaiby. Wrócą za miesiąc. A mnie nie zabrali ;c
***
Było rano, ale to nie przeszkadzało mnie ani, Magdzie wpaść do chłopaków. Zrobić im niespodziankę. Po trzech godzinach, siedzenia u chłopaków pojechałyśmy do Gosi. Ale to z kim ją zastałam w łóżku to mnie zamurowało.
Spała sobie, jak gdyby nigdy nic, z kim? A no z Dean'em..... tak, z moim chłopakiem. Jak oni mogli...... Ugh.... teraz rozumiem, co Kieran miał na myśli rok temu nad wodospadem. Mówił, że Dean jak weźmie dragi to śpi z pierwszą lepszą..... nie wierzę w to...... nie wierzyłam w to........ aż do teraz. Łzy stanęły mi w oczach. Magda tak jak ja, miała rozdziawione usta. Spojrzała na mnie i od razu przytuliła. Podeszłam do Dean'a. Mimo, że spał dałam mu z całej siły z liścia w twarz.
-Koniec z nami! Nie chce twojego durnego tłumaczenia, żegnaj.- krzyczałam przez łzy i wybiegłam. Magda ze mną. Zdążyłam usłyszeć odpowiedź Dean'a.
-Od 3 miesięcy cię nie kocham i spotykam się z Gosią. Kocham ją. Narka.- powiedział z takim opanowaniem... to było nie do zniesienia.
W samochodzie*
-Dlaczego rok temu, nie posłuchałam Kieran'a? dlaczego jestem taka naiwna? Magda powiedz mi dlaczego...- powiedziałam. Nie płakałam bo uświadomiłam sobie,że to nie ma sensu.
-Nie znam odpowiedzi na tak trudne pytania. Ale zauważ, że faktycznie od 3 misięcy, Dean i Goś byli jacyś.... inni...- powiedziała na luzie. Za to ją kocham. Zawsze porażało swym optymizmem. No i spokojem.
-Madziu?
-Tak?
-Mogłabyś zawieź mnie do Kit'a?
-Jeśli chcesz.
-Dziękuje.
Nie pytała dlaczego do Kit'a. Znała odpowiedź. On zawsze potrafił mi coś mądrego poradzić, zaopiekować się, pomóc. Ma szczęście, mając takiego chłopaka jak on, to na prawdę cud. Magda zawiozła mnie do chłopaków. Na szczęście Kieran'a nie było. Później chce z nim porozmawiać. Teraz potrzebuję Kit'a. Magda i Sean oglądali coś w telewizji.
-Wiem już co jest grane.- powiedział Kit. Siedział na łóżku z słuchawkami na uszach. Gdy weszłam ściągnął je. Byłam cała roztrzęsiona. Był rozłożony na łóżku. Rzuciłam się obok niego. Dopiero teraz zaczęłam płakać. Kit, ułożył mnie tak, że głowę miałam na jego torsie. Gładził moje włosy i plecy. Mówił jakieś czułe słówka typu "już dobrze, mała", "Wszystko będzie dobrze", "Jestem przy tobie". Dodawał mi otuchy. Zawsze tak było. Za to go kochałam. Nadal kocham. Kieran'a też kocham. O Dean'nie się nie wypowiem,bo złamał mi serce. Ale przyznaję, że lepiej mi teraz, że moja przyjaciółka jest z osobą, którą zawsze, bardzo i szczerze kochała.
-Kit?
-Tak?
-Dlaczego to zawsze ja mam pecha? Dlaczego zawsze mi się coś złego przytrafia? Dlaczego nie mogę mieć przy sobie takiej osoby jak ty? Dlaczego życie jest tak nie sprawiedliwe w stosunku do mnie?- zadawałam mnóstwo pytań, na które nikt nie znał odpowiedzi.
-Oj nie mów tak.... masz mnie. Przy sobie. Choćby teraz.- na to ostatnie zdanie wydawało się, iż się zaśmiał.
-Tak, mam ciebie.. ale tylko teraz. Nie jesteś mój. Jesteś Magdy. Cieszę się, że wam się układa. Jesteście razem ponad rok. Razem się tak dopełniacie....- byłam tak rozdarta tym co właśnie mówiłam, że znów kolejna porcja łez spływała po moich policzkach.
-Alex..- westchnął cicho Kit. Przytulił mnie. Cała się trzęsłam. Nie mogłam się uspokoić. Tak płakałam.... Kit wziął mnie na ręce i ułożył w łóżku jak małe dziecko. Byłam cala zimna i faktycznie było mi zimno. Łzy nadal ciekły po moich policzkach. Leżałam wygodnie ułożona, na bok. Cały czas głowę miałam na brzuchu chłopaka. Gładził mnie po włosach i plecach. Składał delikatne pocałunki na czubku mojej głowy. Uspokajał mnie.
-Spróbuj zasnąć, maleńka. - powiedział dość cicho, ale to zdanie przepełniało tyle szczerości, tyle troski.. ach.... kocham go.
-Kit? Wiesz, że cię kocham, prawda?- powiedziałam równie cicho co on.
-Wiem. Ja ciebie też, ślicznotko.- powiedział i dal mi buziaka. Tym razem w policzek.
-Obiecaj, że mnie nie opuścisz.. obiecaj..- mówiłam wręcz błagalnym tonem.
-Obiecuję, że gdy się obudzisz, cały czas będę tu z tobą.- powiedział i pogładził wieszkiem ręki mój policzek. Aż zadrżałam. Kit zaśmiał się na to. Ani się obejrzałam a smacznie spałam, na torsie mojego najlepszego przyjaciela.
niedziela, 18 sierpnia 2013
Chapter 6
Wtem się od siebie oderwaliśmy i otworzyłam chłopakom, no i Magdzie. Magda szła za rękę z Kit'em. No, no... ładnie.
-Hej kochanie!- zaśmiał się Kieran. Najpierw się przytuliliśmy, a potem takie udawane "mła, mła, mła" Taakie buziaki w powietrzu :D
-Hej skarbie!- zaczęliśmy się śmiać, a potem przywitałam się z resztą.
***
W kuchni byłam ja i Magda a chłopacy oglądali film. My robiłyśmy popcorn.
-Od kiedy chodzisz z Kit'em?- zapytałam Madzię.
-Od wczoraj. W lesie poślizgnęłam się, a on mnie złapał i się całowaliśmy no i chodzimy.- powiedziała i się szeroko uśmiechnęła.-A ty i Dean?
-Ja i Dean? O co ci chodzi?
-Nie udawaj. Wiem, że ci się podoba. Może nawet go kochasz. A on ciebie...- rozmarzyła się nam Madzia.
-Oj Madziu nie rozmarzaj mi się..- zaśmiałam się. Zawtórował mi ..... Kieran?
-Kieran? Podsłuchiwałeś?!- zaczęła Magda.
-Ej spokojnie. Przecież ja wszystko wiem. -wytłumaczył cicho, żeby nikt inny nie słyszał oprócz naszej trójki. Potem podszedł do mnie i objął mnie w talii. Przynajmniej myślałam, że to on...
-Kocham cię.- szepnął mi do ucha Dean. Uśmiechnęłam się sama do siebie i przygryzłam dolną wargę. Na to przyszedł Kit. Kieran oparzył się popcornem- geniusz. Kit też objął Magdę i pocałowali się. Jakie to słodkie.
-I pomyśleć, że mój mąż ma dziewczynę, która jest moją przyjaciółką...- westchnęłam. Magda i Kit się zaśmiali. Poczułam, że Dean też. A Kieran dalej walczył z oparzeniem.
-Och Alex, wybaczysz mi?- powiedział Kit i padł na jedno kolano przede mną i pocałował mnie w ręce.
-Oj Kit.... tobie nie da się nie wybaczyć.- zaśmiałam się. Kit wrócił z Magdą do pokoju. Kieran puścił mi oczko, na co ja mu odpowiedziałam tym samym i zostawił mnie z Dean'em.
-Teraz ja mogę być twoim mężem.- powiedział mi prosto w usta Dean, a potem pocałował. Kocham go. Serio. Nie wiem co na to Gosia, ale ja go kocham. Nie chce tego ukrywać.
-Dean....kocham cię.- powiedziałam dysząc i dalej się całowaliśmy. Wszyscy już spali, po za mną i Dean'em. Przyszedł do mnie do pokoju.
***
-Kocham cię.- szepnął.
-Ja ciebie też.- odpowiedziała wtulając się w niego.
-Dziękuje, że jesteś.- dodał, całując ją w czoło.
-Dziękuje, że jest ze mną mój kochany idol, którego zawsze kochałam.- powiedziała i zaczęła delikatnie przygryzać jego skórę na szyi. Uśmiechnął się szeroko i poddał jej ruchom.
-Dla ciebie wszystko Madziu ...- powiedział między pocałunkami.
***
Ja jeszcze spałam, a Dean to nawet nie wiem. Nic mi się nie chciało. Ech..... jak sobie przypomnę co się działo w nocy... ach....kocham go, kocham, kocham.... Odwróciłam się i zobaczyła jak on słodko śpi.
-Hej kochanie.- powiedział i musnął moje wargi sowimi wargami.
-Witam skarbie.- odpowiedziałam i pogłębiłam ten jakże zacny pocałunek. Niestety musieliśmy przerwać, gdyż ktoś do mnie dzwonił.
-Gosia?- odebrałam.
-Cześć, Alex. - jak zawsze uradowana Gosia.
-No hej, co tam?
-Wiesz Alex... jeżeli naprawdę go kochasz to bądź z nim. Kochacie się, a ja nawet jako twoja przyjaciółka, nie mam prawa burzyć twojego szczęścia, więc szczęścia miśki!- zaśmiała się. Ale skąd ona to wie. No tak ... Kieran....
-Dziękuje, jesteś wspaniała.
-No wiem, dobra ja muszę kończyć. Spotkałam Dawida Kwiatkowskiego i oprowadza mnie dziś po mieście. Jest zajebiście. Papa,buziaczki!- nie dała mi już dojść do słowa bo się rozłączyła. Nic nie mówiąc Dean'owi, wybiegłam z pokoju i wbiegłam do pokoju gdzie spał sam Kieran i wskoczyłam na łóżko.
-Dziękuje Kieran.- powiedziałam tuląc się do torsu Kieran'a.
-Nie masz za co. Pomyślałem, że zadzwonię do Gosi i jej wszystko wytłumaczę, o dziwo jej to nie zdziwiło. Cieszyła się, z twojego szczęścia.- powiedział Kieran przytulając mnie do siebie mocno.
-Dziękuje.- powiedziałam i cmoknęłam go w usta.
-Ech... no niech ci będzie... proszę kochanie.- zaśmiał się.
-Dziękuje skarbie.- zaśmiałam się i ja.
-Mogę dalej spać, czy raczej już mi na to nie pozwolisz?
-Nie pozwalam ci. Idziesz ze mną do mnie do pokoju.
-Po co?
-Zobaczysz.
***
Gosia już wróciła, rodzice moi też. Razem z chłopakami i dziewczynami oznajmiliśmy im, że chodzę z Dean'em. Nikola z Kieran'em wychodzą na spacerki, Kieran zabiera ją nawet na zakupy, koncerty i inne takie. Traktuje ją jak dziewczynę. Podczas tweetcama ogłosił oficjalnie, że Nikola jest jego księżniczką i że nie pozwoli jej robić krzywdę i ją obrażać, a kto to zrobi ma z nim do czynienia. Dean ogłosił, że jesteśmy razem. Jest trochę hejtów na mnie ale nie przejmuję się. Mam kochanego chłopaka no i przyjaciół.
-Kochanie?
-Tak?
-Jedziemy?
-Tak, tak, tylko wezmę jeszcze parę rzeczy.
-Okej, czekamy na dole.
No więc całą naszą paczką jedziemy nad wodę. A konkretnie na wodospad iguazu. To był pomysł Sean'a. ale trzeba przyznać, że to zajebisty pomysł. Już rok jesteśmy z Dean'em, a Kit z Madzią. Gosia jest z Sean'em. On zmienił się dla niej. Wygląda młodziej. Gosia mu pomogła, odmłodzić go. No w końcu chłopak ma już 26 lat. Kier i Kit 22, no a nasz czwórka, 20. A zapomniałam wam powiedzieć, że Kieran zabiera z nami Nikole, moją siostrzyczkę. Ech..... no dobra.... to my lecimy już bo się na samolot spóźnimy.
-Hej kochanie!- zaśmiał się Kieran. Najpierw się przytuliliśmy, a potem takie udawane "mła, mła, mła" Taakie buziaki w powietrzu :D
-Hej skarbie!- zaczęliśmy się śmiać, a potem przywitałam się z resztą.
***
W kuchni byłam ja i Magda a chłopacy oglądali film. My robiłyśmy popcorn.
-Od kiedy chodzisz z Kit'em?- zapytałam Madzię.
-Od wczoraj. W lesie poślizgnęłam się, a on mnie złapał i się całowaliśmy no i chodzimy.- powiedziała i się szeroko uśmiechnęła.-A ty i Dean?
-Ja i Dean? O co ci chodzi?
-Nie udawaj. Wiem, że ci się podoba. Może nawet go kochasz. A on ciebie...- rozmarzyła się nam Madzia.
-Oj Madziu nie rozmarzaj mi się..- zaśmiałam się. Zawtórował mi ..... Kieran?
-Kieran? Podsłuchiwałeś?!- zaczęła Magda.
-Ej spokojnie. Przecież ja wszystko wiem. -wytłumaczył cicho, żeby nikt inny nie słyszał oprócz naszej trójki. Potem podszedł do mnie i objął mnie w talii. Przynajmniej myślałam, że to on...
-Kocham cię.- szepnął mi do ucha Dean. Uśmiechnęłam się sama do siebie i przygryzłam dolną wargę. Na to przyszedł Kit. Kieran oparzył się popcornem- geniusz. Kit też objął Magdę i pocałowali się. Jakie to słodkie.
-I pomyśleć, że mój mąż ma dziewczynę, która jest moją przyjaciółką...- westchnęłam. Magda i Kit się zaśmiali. Poczułam, że Dean też. A Kieran dalej walczył z oparzeniem.
-Och Alex, wybaczysz mi?- powiedział Kit i padł na jedno kolano przede mną i pocałował mnie w ręce.
-Oj Kit.... tobie nie da się nie wybaczyć.- zaśmiałam się. Kit wrócił z Magdą do pokoju. Kieran puścił mi oczko, na co ja mu odpowiedziałam tym samym i zostawił mnie z Dean'em.
-Teraz ja mogę być twoim mężem.- powiedział mi prosto w usta Dean, a potem pocałował. Kocham go. Serio. Nie wiem co na to Gosia, ale ja go kocham. Nie chce tego ukrywać.
-Dean....kocham cię.- powiedziałam dysząc i dalej się całowaliśmy. Wszyscy już spali, po za mną i Dean'em. Przyszedł do mnie do pokoju.
***
-Kocham cię.- szepnął.
-Ja ciebie też.- odpowiedziała wtulając się w niego.
-Dziękuje, że jesteś.- dodał, całując ją w czoło.
-Dziękuje, że jest ze mną mój kochany idol, którego zawsze kochałam.- powiedziała i zaczęła delikatnie przygryzać jego skórę na szyi. Uśmiechnął się szeroko i poddał jej ruchom.
-Dla ciebie wszystko Madziu ...- powiedział między pocałunkami.
***
Ja jeszcze spałam, a Dean to nawet nie wiem. Nic mi się nie chciało. Ech..... jak sobie przypomnę co się działo w nocy... ach....kocham go, kocham, kocham.... Odwróciłam się i zobaczyła jak on słodko śpi.
-Hej kochanie.- powiedział i musnął moje wargi sowimi wargami.
-Witam skarbie.- odpowiedziałam i pogłębiłam ten jakże zacny pocałunek. Niestety musieliśmy przerwać, gdyż ktoś do mnie dzwonił.
-Gosia?- odebrałam.
-Cześć, Alex. - jak zawsze uradowana Gosia.
-No hej, co tam?
-Wiesz Alex... jeżeli naprawdę go kochasz to bądź z nim. Kochacie się, a ja nawet jako twoja przyjaciółka, nie mam prawa burzyć twojego szczęścia, więc szczęścia miśki!- zaśmiała się. Ale skąd ona to wie. No tak ... Kieran....
-Dziękuje, jesteś wspaniała.
-No wiem, dobra ja muszę kończyć. Spotkałam Dawida Kwiatkowskiego i oprowadza mnie dziś po mieście. Jest zajebiście. Papa,buziaczki!- nie dała mi już dojść do słowa bo się rozłączyła. Nic nie mówiąc Dean'owi, wybiegłam z pokoju i wbiegłam do pokoju gdzie spał sam Kieran i wskoczyłam na łóżko.
-Dziękuje Kieran.- powiedziałam tuląc się do torsu Kieran'a.
-Nie masz za co. Pomyślałem, że zadzwonię do Gosi i jej wszystko wytłumaczę, o dziwo jej to nie zdziwiło. Cieszyła się, z twojego szczęścia.- powiedział Kieran przytulając mnie do siebie mocno.
-Dziękuje.- powiedziałam i cmoknęłam go w usta.
-Ech... no niech ci będzie... proszę kochanie.- zaśmiał się.
-Dziękuje skarbie.- zaśmiałam się i ja.
-Mogę dalej spać, czy raczej już mi na to nie pozwolisz?
-Nie pozwalam ci. Idziesz ze mną do mnie do pokoju.
-Po co?
-Zobaczysz.
***
Gosia już wróciła, rodzice moi też. Razem z chłopakami i dziewczynami oznajmiliśmy im, że chodzę z Dean'em. Nikola z Kieran'em wychodzą na spacerki, Kieran zabiera ją nawet na zakupy, koncerty i inne takie. Traktuje ją jak dziewczynę. Podczas tweetcama ogłosił oficjalnie, że Nikola jest jego księżniczką i że nie pozwoli jej robić krzywdę i ją obrażać, a kto to zrobi ma z nim do czynienia. Dean ogłosił, że jesteśmy razem. Jest trochę hejtów na mnie ale nie przejmuję się. Mam kochanego chłopaka no i przyjaciół.
-Kochanie?
-Tak?
-Jedziemy?
-Tak, tak, tylko wezmę jeszcze parę rzeczy.
-Okej, czekamy na dole.
No więc całą naszą paczką jedziemy nad wodę. A konkretnie na wodospad iguazu. To był pomysł Sean'a. ale trzeba przyznać, że to zajebisty pomysł. Już rok jesteśmy z Dean'em, a Kit z Madzią. Gosia jest z Sean'em. On zmienił się dla niej. Wygląda młodziej. Gosia mu pomogła, odmłodzić go. No w końcu chłopak ma już 26 lat. Kier i Kit 22, no a nasz czwórka, 20. A zapomniałam wam powiedzieć, że Kieran zabiera z nami Nikole, moją siostrzyczkę. Ech..... no dobra.... to my lecimy już bo się na samolot spóźnimy.
sobota, 17 sierpnia 2013
Chapter 5
-Przepraszam ale musiałem sprawdzić, czy..- zawiesił się.
-Czy co?
-Czy ty pogłębisz pocałunek.- zaśmiał się.
-Pfff....... masz co chciałeś. Teraz stąd idę.- na serio chciałam iść i nie patrzeć na tego debila, ale coś mnie powstrzymywało.
-Hahaha.. no dobra, a tak serio. Czujesz coś do mnie?- no to mnie chłoptaś zagasił.
-A..a.. ale ja...- jąkałam się. On się zaśmiał.
-Wiem, że za pewne teraz nie wiesz, ale jak się już przekonasz to mi powiedz, okej?
-Wiesz Dean ja..... dobra powiem.
-No to super. Wiesz... ja zejdę pierwszy a potem ci pomogę.- powiedział Dean i zszedł. Potem wyszło na to, że mądra ja się poślizgnęłam i upadłam prościutko w jego ramiona. No pięknie.
-Dziękuje.- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
-Ty zamiast w policzek to usta byś całowała.- zaśmiał się.
-Chciałbyś.
-No pewnie. A co nie dasz? Tylko buziak. Wcześniej na drzewie się nie opierałaś.- trzepnęłam go w ramię. ale miał racje. Ech a co mi tam. cmoknęłam go w usta.
-Pasuje?
-Jeszcze jak.- i znów ten jego szyderczy uśmieszek. Ugh.... ale trzeba przyznać, że jest słodki.
***
-Magda zaczekaj!- krzyczał Kit.
-Kit? Nie musisz mnie odprowadzać.
-Ale droga prowadzi prze las. Nie chce, żeby coś ci się stało.
-ech, no dobra, chodź ze mną.
***
Gosia szła z Dean'em, przez las. Szli aż musieli iść małą i bardzo ciemną dróżką. Gosia szła przed Dean'em. Nagle się odwróciła, ale... jego nie było. Spanikowana nie wiedziała co ma robić.
-Bu!- nagle Dean wyskoczył zza ciemnych krzaków.
-Aaaa!- krzyknęła Gosia.
-Cii... przecież to ja.- zaśmiał się.
-Idiota.- warknęła i wielce zła szła dalej.
-Oj no nie obrażaj się. Poczekaj. Spróbuję coś.
-No okej.- zrobił to samo z Alex. Najpierw musnął delikatnie jej wargi a gdy Gosia chciała pogłębić pocałunek ten się odsunął. Tym razem nie śmiał się szyderczo jak wtedy z Alex. Doszło do niego to, że kocha jedną, która to odwzajemnia, ale kocha go druga, przyjaciółka pierwszej. Nie zranią siebie nawzajem. Nie. Nie mogą. Przyjaźń na zawsze. Nie może jej zniszczyć jeden idol. To by była tragedia. ale co on teraz ma zrobić? Biedny Dean.... ciekawe jak sobie z tym poradzi każdy z nich.
***
-Tylko mnie nie strasz głupku!- mówiłam przez śmiech, do Kieran'a.
-Ale wiesz, że ciężko się powstrzymać. Tym bardziej, że jesteś podobna do mnie zachowaniem.- zaśmiał się Kieran. Ech,.... no w sumie to on ma racje. Jestem do niego podobna. Młodsza ale taka sama jak on. Haha, to dziwne.
-Jestem młodsza, ale masz racje. Nie różnimy się zbytnio.- zaśmiałam się. Nie wystraszył mnie jeszcze, ale zaczął łaskotać. Oddałam mu to.Cały czas się śmialiśmy. Dobrze, że szłam z nim, a nie z kimś innym. Ciekawe czy Dean próbował TO tylko na mnie, czy na innych też. a jeżeli tak samo zrobił z Gosią? Albo sprawdzi jeszcze Madzię? Wiem, że nie powinnam ale czuję się zazdrosna.
-Alex co jest? Widzę, że coś cię gnębi..- wyrwał mnie z zamyśleń Kier.
-Kieran? Czy po za wygłupami i od pałami, jesteś też opiekuńczy i pomocny tak jak np. Kit?
-Jeżeli to jest związane z chłopakiem to ci pomogę. Zaufaj mi... powiedz co cię gryzie.- jego głos zmienił się w troskliwy i pełen zaciekawienia.
-Ech.. no dobrze. No bo.... Gosia kocha Dean'a.... a ja zawsze bardzo lubiłam ciebie no i Kit'a. Wybierałam Kit'a a Gosia Dean'a. Ale teraz jak już was poznałam, coś mnie ciągnie do Dean'a. Z resztą sprawdził mnie.
-Czekaj...masz na myśli, że sprawdzał czy pogłębisz pocałunek albo coś takiego?- Kier chyba coś wiedział na ten temat.
-No tak, dokładnie.
-Cwaniaczek... zna to ode mnie.
-Też tak sprawdzasz dziewczyny?!- oburzyłam się. Nie potrzebnie.
-Nie. To dziewczyny mnie tak sprawdziły. To było jak dla mnie chamskie. Ale jedną pocałowałem. Szkoda, że ona zrobiła to tylko, żeby pokazać chłopakom, że jest taka jak oni. Chciała się do nich przypasować.
-Twoim kosztem.- dokończyłam za niego.
-Dokładnie.
-Ale wiesz....Dean zapytał mnie czy coś do niego czuję. Ale to było tak nagle... Nie umiałam mu powiedzieć, bo sama nie wiem. Ale teraz tak sobie myślę, że skoro sprawdził tak mnie...
-To może sprawdzić Gosię i Magdę?- dokończył Kier.
-No właśnie.
-Wiesz..... Gosię może by sprawdził, ale nie Magdę. On wie, że Gosia z nim chce być. A Magda to tylko koleżanka. Magda to bardziej typ Sean'a albo Kit'a. Ale chyba bardziej Kit'a. Zaimponowała mu paroma rzeczami. Z resztą ty go zdziwiłaś tym, że słuchasz jego ulubionego zespołu Sleeping With Sirens.
-Oj tam.... słucham to co mi w ucho wpadnie, a oni mają na prawdę dobre piosenki. A co do Gosi i Dean'a...... chyba jestem zazdrosna....
-Zazdrosna o to, że mógł ją pocałować?
-Tak.
-Wiesz........ skoro jesteś zazdrosna to chyba oznacza, że coś do niego czujesz. Ale nie zadręczaj się takimi sprawami teraz. Poczekaj trochę i zobaczysz czy serio go kochasz. Nie chce, żebyś cierpiała. Z resztą żeby on też nie cierpiał. Oj no żebyście oboje nie cierpieli bo co? My się będziemy spotykać, jego będziesz unikać. A co z szkołą? Przecież siedzicie razem. Nie pozwolę na to. Ale pamiętaj, że jak będziesz potrzebowała pogadać o tym, to napisz do mnie.- powiedział swój jakże długi monolog i mnie przytulił. Potrzebowałam takiej osoby, której mogę wszystko powiedzieć. Nawet o Dean'ie.
-Dziękuje ci.- powiedziałam i wyszliśmy z lasu. Potem już tylko dwie uliczki jesteśmy pod moim domem.
-Spoko. Możesz na mnie liczyć. Fajnie, że się poznaliśmy.- powiedział Kieran. Przytulił mnie na pożegnanie, a ja dałam mu buziaka w policzek. I odszedł... teraz stoję przed domem i patrzę jak odchodzi. Sama nie wiem czemu. Ale no dobra idę do domu. Jestem zmęczona. Nawet nie mam sił wejść do góry. Weszłam do salonu i położyłam się na kanapę. Zasnęłam.
Obudziłam się w swoim pokoju. Nawet nie wiem, która jest godzina. Na łóżku obok mnie siedział.... Dean?
-Dean?- powiedziałam zaspanym głosem.
-Twoi rodzice mnie wpuścili. Pojechali razem z małą do cioci Loli.
-Do cioci Loli? to pojechali na 3 dni! O tak!- wykrzyknęłam z radości i zaczęłam skakać na łóżku.
-Alex?
-Dean... muszę cię o coś zapytać...
-No dobra, mów.
Nie wiedziałam jak mam mu to powiedzieć, jak zacząć. Ale powiedziałam prosto z mostu. -Dean, czy wczoraj jak wracałeś z Gosią... ją też "sprawdzałeś" tak jak mnie?
-Wiesz...
-Dobra już nic nie mów. Myślałam, że faktycznie jesteś tym prawdziwym, jedynym, ale chyba się myliłam.
-Alex, proszę cię...wysłuchaj mnie do końca.
-Tylko szybko.
-Więc tak sprawdziłem ją. Sama mnie cały czas obsypywała buziakami, ale jak ją sprawdziłem i zrobiła to co ty.... przeraziłem się.
-Dlaczego?
-Bo cię kocham. A ona kocha mnie. A wy się przyjaźnicie. Nie zepsuje wam przyjaźni. Nie mógłbym.
-Dean... ja też cię kocham, ale masz racje. Jest moją przyjaciółką i nie chce jej okłamywać. Nie chce jeszcze nic z tym robić. Myślę, że lepiej by było jakbyśmy zostawili to na jakiś czas. Żeby do niczego nie doszło.
-Masz rację.... będzie mi ciężko, wiesz o tym?
-Tak wiem, mi też.
-Chyba już pójdę. Musisz się ogarnąć i takiee tam.... nie będę ci przeszkadzał.
-Nie. Czekaj.... zostań. Chłopacy też przyjdą. No i Magda, bo Gosia jechała na 3 dni z tatą do Holandii.
-3 dni noki u cb?- zaśmiał się.
-No pewnie, misiu.- powiedziałam uradowana, a Dean mnie pocałował. Pogłębiłam pocałunek, ale czułam, że gdy to zrobiłam Dean się uśmiechnął.
-Czy co?
-Czy ty pogłębisz pocałunek.- zaśmiał się.
-Pfff....... masz co chciałeś. Teraz stąd idę.- na serio chciałam iść i nie patrzeć na tego debila, ale coś mnie powstrzymywało.
-Hahaha.. no dobra, a tak serio. Czujesz coś do mnie?- no to mnie chłoptaś zagasił.
-A..a.. ale ja...- jąkałam się. On się zaśmiał.
-Wiem, że za pewne teraz nie wiesz, ale jak się już przekonasz to mi powiedz, okej?
-Wiesz Dean ja..... dobra powiem.
-No to super. Wiesz... ja zejdę pierwszy a potem ci pomogę.- powiedział Dean i zszedł. Potem wyszło na to, że mądra ja się poślizgnęłam i upadłam prościutko w jego ramiona. No pięknie.
-Dziękuje.- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
-Ty zamiast w policzek to usta byś całowała.- zaśmiał się.
-Chciałbyś.
-No pewnie. A co nie dasz? Tylko buziak. Wcześniej na drzewie się nie opierałaś.- trzepnęłam go w ramię. ale miał racje. Ech a co mi tam. cmoknęłam go w usta.
-Pasuje?
-Jeszcze jak.- i znów ten jego szyderczy uśmieszek. Ugh.... ale trzeba przyznać, że jest słodki.
***
-Magda zaczekaj!- krzyczał Kit.
-Kit? Nie musisz mnie odprowadzać.
-Ale droga prowadzi prze las. Nie chce, żeby coś ci się stało.
-ech, no dobra, chodź ze mną.
***
Gosia szła z Dean'em, przez las. Szli aż musieli iść małą i bardzo ciemną dróżką. Gosia szła przed Dean'em. Nagle się odwróciła, ale... jego nie było. Spanikowana nie wiedziała co ma robić.
-Bu!- nagle Dean wyskoczył zza ciemnych krzaków.
-Aaaa!- krzyknęła Gosia.
-Cii... przecież to ja.- zaśmiał się.
-Idiota.- warknęła i wielce zła szła dalej.
-Oj no nie obrażaj się. Poczekaj. Spróbuję coś.
-No okej.- zrobił to samo z Alex. Najpierw musnął delikatnie jej wargi a gdy Gosia chciała pogłębić pocałunek ten się odsunął. Tym razem nie śmiał się szyderczo jak wtedy z Alex. Doszło do niego to, że kocha jedną, która to odwzajemnia, ale kocha go druga, przyjaciółka pierwszej. Nie zranią siebie nawzajem. Nie. Nie mogą. Przyjaźń na zawsze. Nie może jej zniszczyć jeden idol. To by była tragedia. ale co on teraz ma zrobić? Biedny Dean.... ciekawe jak sobie z tym poradzi każdy z nich.
***
-Tylko mnie nie strasz głupku!- mówiłam przez śmiech, do Kieran'a.
-Ale wiesz, że ciężko się powstrzymać. Tym bardziej, że jesteś podobna do mnie zachowaniem.- zaśmiał się Kieran. Ech,.... no w sumie to on ma racje. Jestem do niego podobna. Młodsza ale taka sama jak on. Haha, to dziwne.
-Jestem młodsza, ale masz racje. Nie różnimy się zbytnio.- zaśmiałam się. Nie wystraszył mnie jeszcze, ale zaczął łaskotać. Oddałam mu to.Cały czas się śmialiśmy. Dobrze, że szłam z nim, a nie z kimś innym. Ciekawe czy Dean próbował TO tylko na mnie, czy na innych też. a jeżeli tak samo zrobił z Gosią? Albo sprawdzi jeszcze Madzię? Wiem, że nie powinnam ale czuję się zazdrosna.
-Alex co jest? Widzę, że coś cię gnębi..- wyrwał mnie z zamyśleń Kier.
-Kieran? Czy po za wygłupami i od pałami, jesteś też opiekuńczy i pomocny tak jak np. Kit?
-Jeżeli to jest związane z chłopakiem to ci pomogę. Zaufaj mi... powiedz co cię gryzie.- jego głos zmienił się w troskliwy i pełen zaciekawienia.
-Ech.. no dobrze. No bo.... Gosia kocha Dean'a.... a ja zawsze bardzo lubiłam ciebie no i Kit'a. Wybierałam Kit'a a Gosia Dean'a. Ale teraz jak już was poznałam, coś mnie ciągnie do Dean'a. Z resztą sprawdził mnie.
-Czekaj...masz na myśli, że sprawdzał czy pogłębisz pocałunek albo coś takiego?- Kier chyba coś wiedział na ten temat.
-No tak, dokładnie.
-Cwaniaczek... zna to ode mnie.
-Też tak sprawdzasz dziewczyny?!- oburzyłam się. Nie potrzebnie.
-Nie. To dziewczyny mnie tak sprawdziły. To było jak dla mnie chamskie. Ale jedną pocałowałem. Szkoda, że ona zrobiła to tylko, żeby pokazać chłopakom, że jest taka jak oni. Chciała się do nich przypasować.
-Twoim kosztem.- dokończyłam za niego.
-Dokładnie.
-Ale wiesz....Dean zapytał mnie czy coś do niego czuję. Ale to było tak nagle... Nie umiałam mu powiedzieć, bo sama nie wiem. Ale teraz tak sobie myślę, że skoro sprawdził tak mnie...
-To może sprawdzić Gosię i Magdę?- dokończył Kier.
-No właśnie.
-Wiesz..... Gosię może by sprawdził, ale nie Magdę. On wie, że Gosia z nim chce być. A Magda to tylko koleżanka. Magda to bardziej typ Sean'a albo Kit'a. Ale chyba bardziej Kit'a. Zaimponowała mu paroma rzeczami. Z resztą ty go zdziwiłaś tym, że słuchasz jego ulubionego zespołu Sleeping With Sirens.
-Oj tam.... słucham to co mi w ucho wpadnie, a oni mają na prawdę dobre piosenki. A co do Gosi i Dean'a...... chyba jestem zazdrosna....
-Zazdrosna o to, że mógł ją pocałować?
-Tak.
-Wiesz........ skoro jesteś zazdrosna to chyba oznacza, że coś do niego czujesz. Ale nie zadręczaj się takimi sprawami teraz. Poczekaj trochę i zobaczysz czy serio go kochasz. Nie chce, żebyś cierpiała. Z resztą żeby on też nie cierpiał. Oj no żebyście oboje nie cierpieli bo co? My się będziemy spotykać, jego będziesz unikać. A co z szkołą? Przecież siedzicie razem. Nie pozwolę na to. Ale pamiętaj, że jak będziesz potrzebowała pogadać o tym, to napisz do mnie.- powiedział swój jakże długi monolog i mnie przytulił. Potrzebowałam takiej osoby, której mogę wszystko powiedzieć. Nawet o Dean'ie.
-Dziękuje ci.- powiedziałam i wyszliśmy z lasu. Potem już tylko dwie uliczki jesteśmy pod moim domem.
-Spoko. Możesz na mnie liczyć. Fajnie, że się poznaliśmy.- powiedział Kieran. Przytulił mnie na pożegnanie, a ja dałam mu buziaka w policzek. I odszedł... teraz stoję przed domem i patrzę jak odchodzi. Sama nie wiem czemu. Ale no dobra idę do domu. Jestem zmęczona. Nawet nie mam sił wejść do góry. Weszłam do salonu i położyłam się na kanapę. Zasnęłam.
Obudziłam się w swoim pokoju. Nawet nie wiem, która jest godzina. Na łóżku obok mnie siedział.... Dean?
-Dean?- powiedziałam zaspanym głosem.
-Twoi rodzice mnie wpuścili. Pojechali razem z małą do cioci Loli.
-Do cioci Loli? to pojechali na 3 dni! O tak!- wykrzyknęłam z radości i zaczęłam skakać na łóżku.
-Alex?
-Dean... muszę cię o coś zapytać...
-No dobra, mów.
Nie wiedziałam jak mam mu to powiedzieć, jak zacząć. Ale powiedziałam prosto z mostu. -Dean, czy wczoraj jak wracałeś z Gosią... ją też "sprawdzałeś" tak jak mnie?
-Wiesz...
-Dobra już nic nie mów. Myślałam, że faktycznie jesteś tym prawdziwym, jedynym, ale chyba się myliłam.
-Alex, proszę cię...wysłuchaj mnie do końca.
-Tylko szybko.
-Więc tak sprawdziłem ją. Sama mnie cały czas obsypywała buziakami, ale jak ją sprawdziłem i zrobiła to co ty.... przeraziłem się.
-Dlaczego?
-Bo cię kocham. A ona kocha mnie. A wy się przyjaźnicie. Nie zepsuje wam przyjaźni. Nie mógłbym.
-Dean... ja też cię kocham, ale masz racje. Jest moją przyjaciółką i nie chce jej okłamywać. Nie chce jeszcze nic z tym robić. Myślę, że lepiej by było jakbyśmy zostawili to na jakiś czas. Żeby do niczego nie doszło.
-Masz rację.... będzie mi ciężko, wiesz o tym?
-Tak wiem, mi też.
-Chyba już pójdę. Musisz się ogarnąć i takiee tam.... nie będę ci przeszkadzał.
-Nie. Czekaj.... zostań. Chłopacy też przyjdą. No i Magda, bo Gosia jechała na 3 dni z tatą do Holandii.
-3 dni noki u cb?- zaśmiał się.
-No pewnie, misiu.- powiedziałam uradowana, a Dean mnie pocałował. Pogłębiłam pocałunek, ale czułam, że gdy to zrobiłam Dean się uśmiechnął.
piątek, 16 sierpnia 2013
Chapter 4
-Ale pięknie..- westchnęła mała.
-Noo... jest super.- powiedziałam zapatrzona na piękny księżyc i gwiazdy.
***
Nadszedł w końcu dzień imprezy. Dziewczyny już są. Mała właśnie zaczęła czesać Magdę. Po niej będzie Gosia a ja na koniec.Ach... ciekawe jak się chłopacy odstawią. Tak się rozmarzyłam, że nawet nie wiedziałam kiedy nadeszła moja kolej na czesanie.
-Może być plecionka?- zapytała mnie moja siostra.
-No jasne. Wiesz, że je uwielbiam.- powiedziałam uradowana. Wyszło, że moja fryzurka, była prosta, ale śliczna. Kocham kłosa. Ach... i jeszcze teraz się ubrać, umalować i takie tam.
Po jakimś czasie. Gosia miała na sobie to, Magda to, a ja to. Wyglądałyśmy super. Mała się postarała. Hahahahahahahahahhaha, nie wierzę.......przyszli chłopacy. Weszli już do mojego pokoju. Ale wyglądają nieźle. Chłopacy wyglądali normalnie. To fajnie. Ale ja idę pierwszy raz na imprezę i nie bardzo wiem jak wyglądać. Ale no cóż.... wprawię się :P Przywitali się z nami przytulając. Kieran od razu przeszedł do Nikoli.
-Cześć, jestem Kieran, a ty?- zapytał małą podając jej rękę.
-Jestem Nikol. Ty grasz w Room 94?- zapytała. Wszyscy zrobiliśmy zdziwione oczy, o prócz mnie. Wiem, że ich lubi.
-Tak razem z tymi, za mną.- kiwnął głową na chłopaków.
-Wiem. Lubię was. Jedziemy na wasz koncert.- powiedziała i się uśmiechnęła.
-Widzę, że Nikola zauroczyła nam Kieran'a.- powiedział do mnie Dean.
-Jak widać.- zaśmiałam się. Dean objął mnie i położył głowę na moim ramieniu.
-Jesteście bardzo podobne.- powiedział Kit.
-Ech.... nie tak jak Alex i Emily. Jak bliźniaczki, tyle, że z różnicą wiekową.- zaśmiała się Nikol.
-Ooo...- powiedział Kier i wziął ją na ręce.- Kocham cię, Nikol.- powiedział patrząc jej w oczy z uśmiechem.
-Ja ciebie też.- powiedziała i przytuliła się do niego. To było suodkie <3
-Słodziaki..- westchnął Kit. Stał zaraz obok mnie, więc oparłam się o niego ramieniem. Dean i tak już siedział rozłożony na kanapie.
-No widzisz... jak chcesz to też ją weź.- powiedziałam i poklepałam go po karku.
-No racja..- powiedział.
-Cześć Nikol.- powiedział Kit stając obok Kieran'a, który trzymał moją siostrę. Ta jak go zobaczyła to oczy jej się zaświeciły i wyciągnęła rączki do niego. Jak zobaczyła Kieran'a też miała taki błysk w oku.
-Cześć Kit.- powiedziała wtulona w Kit'a Nikol. i pomyśleć, że młoda odbiera mi mężusia. Hahahaha :3
-Ech. i pomyśleć, że Nikola zabiera mi mężusia....- zaśmiałam się do dziewczyn. Nikola wychyliła się zza Kit'a i puściła mi oczko.
-Że co?- zapytał Sean. Łoł .. odezwał się. Szaleje wariot.
-Hahaha... no bo my jako wasze fanki, wymyślałyśmy sobie, że np. ja będę z Dean'em, Alex z Kit'em i takie tam.- zaśmiała się Gosia. Dean słysząc, że ona z nim a ja z Kit'em to tak jakby nagle... no nie wiem.
-Ja z Kieran'em!- krzyknęła nagle Nikol. Wszyscy się zaśmialiśmy. Kieran słysząc to odebrał ją Kit'owi i zrobił jej karuzele.
-Dobrze. Jutro zabieram cię wszystkim i idziemy na plac.- powiedział przez śmiech Kier.
-Dobra, biorę cię za słowo.-powiedziałam.
-Spoko..
***
Muzyka grała głośno, alkohol się lał, ludzie się bawili, a my razem z nimi. To zabawne, bo akurat leciała piosenka chłopaków. Śpiewaliśmy ją i skakaliśmy. Jak na korki to i tak nieźle wariowałam. Najlepiej się bawiłam z Magdą, Kieran'em i Dean'em. A Sean, Gosia i Kit.. Ej właśnie.. a gdzie Kit?
-Gdzie jest Kit?!- próbowałam przekrzyczeć muzykę.
-Poszedł po procenty!- zaśmiał się Kieran.
Skoro tak... no to bawimy się dalej. Gosia i Sean siedzieli i gadali. Chyba dobrze im się gadało. Ale on jest zboczony i rozśmieszał Gosię swoimi tekstami. Jakieś laski się do nas doczepiły. A konkretnie do Dean'a i Kieran'a. Sean był nie naruszony. Z resztą Gosia by na to nie pozwoliła. Ciekawe jak z Kit'em....Jakaś laska próbowała pocałować Dean'a. Jak to zobaczyłam to od razu ruszyłam w jj stronę z Magdą.
-Co ty do cholery robisz?!- zaczęła wkurwiona Magda.
-Całuje się z moim chłopakiem.- odpowiedziała i zamiast nas wysłuchać to znów biegła do Dean'a.
-O nie, nie tak prędko, dziewczynko.- powiedziałam i złapałam tą dziewczynę za ramię i przyciągnęłam w naszą stronę. Ta laska się zamachnęła i chciała mi dać z liścia ale Dean złapał jej rękę.
-Zostaw ją.- powiedział wrogo do niej. Ona najarana nim nie zwracała na nic uwagi po za nim.
-O Dean.... może powiedz tej tu..- wskazała na mnie.- żeby się nie wtrącała w nas.- to mnie zaskoczyło. NAS?!
-Nas?! Przecież ja cię nawet nie znam!- czułam, że Dean jest na serio zły.
-Ważne, że ja cię znam i kocham.- zatrzepotała rzęskami jakby myślała, że coś jej to da. Pusta zdzira.
-Ja też go znam i kocham i co?- wkroczyła wkurzona Gosia.- Odwal się, bo jak nie to będziesz mieć z nami do czynienia.- warknęła.
-Pfffff..... jeszcze tu wrócę...
-Zobaczymy...,- warknęłam.
Ta wkurzająca lafirynda odeszła a Dean nadal buzował złością. Gosia cmoknęła go w usta na uspokojenie. On się na nią spojrzał. Widać, że coś go gnębi.
***
Dean gdzieś uciekł. Ja też się ukradkiem wymknęłam od znajomych. Pech chciał, że wpadłam na Kit'a.
-Alex?-zapytał.
-Czeeść, Kit.
-Wymknęłaś się.
-Skąd wiesz?
-Ech... po prostu wiem. Dean jest gdzieś na dworze, widziałem jak wychodził.- powiedział Kit.
-Jeju, Dzięki, dzięki, dzięki Kit- uradowana rzuciłam mu się na szyję i cmoknęłam w usta. Szybko odeszłam od niego i kierowałam się na dwór.
W końcu wyszłam. Śwież i zimne Londyńskie powietrze odbiło się ode mnie.
-Ale chłodno....- westchnęłam. Zobaczyłam Dean'a, który siedział na jednym z drzew. No pięknie... mam korki.. ja tam nie wejdę. Podeszłam do drzewa.
-Dean?
-Czego?- warknął.
-Ej, ej, ej... nie pozwolę sobie na takie coś, Jasne?
-Alex? Ojej, przepraszam, ja tylko...
-Dean co się z tobą dzieje? Czekaj wejdę tam do ciebie.
-Ale ty masz korki..
-Pfff... też mi coś.- po chwili byłam już na tym samym drzewie co on.
-Weszłaś tu..w korkach?- był wyraźnie zaskoczony.- Większość dziewczyn.. albo raczej wszystkie dziewczyny by kazały mi zejść, a ty weszłaś tu do mnie... łoł.. szacun.
-Mówiłam ci już, że odstaje od innych.- uśmiechnęłam się do niego, licząc, że to coś zmieni.
-Pewnie chciałabyś wiedzieć co jest ze mną co?
-Dokładnie tak.- przytaknęłam.
-Pamiętasz jak Gosia mówiła o tym, że wy jako fanki wybierałyście sobie nas, że np. Kit jest twój albo coś takiego?
-Noo, tak.
-Dlaczego ty wybrałaś Kit'a?
-Czekaj.. co?- zaśmiałam się.- pytasz dlaczego wybrałam jego, a nie np. ciebie?
-No tak.
-No bo.... ech... Gosia znała was szybciej ode mnie i od razu się jej spodobałeś, a jak tylko coś o tobie powiedziałam..- przerwał mi.
-Jak co np. powiedziałaś o mnie?
-Że masz super włosy, albo fajną stylówkę, albo, że jesteś przystojny...no różne takie to ona zaraz się wkurzała, że jesteś jej i mam sobie wybrać innego. No to wybrałam Kit'a. Ale kurczę.....wybrałam go bo wydawał się taki niewinny i cichy, no i tak jest, ale przyznam, że teraz mogłabym wybrać każdego z was, bo już was poznałam i wiem jacy jesteście na prawdę.
-Mogę coś spróbować?- zapytał. Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale niech mu będzie.
-Mam się bać?- zaśmiał się.
-Nie.- powiedział.
-To okej.- powiedział i się uśmiechnęłam. Ostatnio dużo się uśmiecham. To dobrze. A taki wpływ ma na mnie Room 94.
Dean się przybliżył. Nasze twarze dzieliły milimetry. Wtem musnął moje wargi. Ja to oddałam. Pocałunek stał się bardziej natarczywy. Kiedy chciałam go odwzajemnić on się odsunął z szyderczym uśmieszkiem.
-To było to chciałeś spróbować?- zapytałam.
-No tak. Teraz już wszystko wiem.
-Ale co wiesz? Nie rozumiem cię..- westchnęłam. On dalej uśmiechał się tak. To było dziwne. O co mu chodzi?
-Dowiesz się w swoim czasie. Ale pamiętaj, że nie możesz nikomu o tym mówić jasne?
-No wow? Jakby si Gosia o tym dowiedziała to by mnie zabiła...
-A więc o to chodzi... nie chcesz jej zranić bo to twoja przyjaciółka.
-No tak. Czekaj.... zrobiłeś to by sprawdzić, czy gdyby nie Gosia, wybrałabym cię. To było specjalnie.... jesteś okropny....
-Noo... jest super.- powiedziałam zapatrzona na piękny księżyc i gwiazdy.
***
Nadszedł w końcu dzień imprezy. Dziewczyny już są. Mała właśnie zaczęła czesać Magdę. Po niej będzie Gosia a ja na koniec.Ach... ciekawe jak się chłopacy odstawią. Tak się rozmarzyłam, że nawet nie wiedziałam kiedy nadeszła moja kolej na czesanie.
-Może być plecionka?- zapytała mnie moja siostra.
-No jasne. Wiesz, że je uwielbiam.- powiedziałam uradowana. Wyszło, że moja fryzurka, była prosta, ale śliczna. Kocham kłosa. Ach... i jeszcze teraz się ubrać, umalować i takie tam.
Po jakimś czasie. Gosia miała na sobie to, Magda to, a ja to. Wyglądałyśmy super. Mała się postarała. Hahahahahahahahahhaha, nie wierzę.......przyszli chłopacy. Weszli już do mojego pokoju. Ale wyglądają nieźle. Chłopacy wyglądali normalnie. To fajnie. Ale ja idę pierwszy raz na imprezę i nie bardzo wiem jak wyglądać. Ale no cóż.... wprawię się :P Przywitali się z nami przytulając. Kieran od razu przeszedł do Nikoli.
-Cześć, jestem Kieran, a ty?- zapytał małą podając jej rękę.
-Jestem Nikol. Ty grasz w Room 94?- zapytała. Wszyscy zrobiliśmy zdziwione oczy, o prócz mnie. Wiem, że ich lubi.
-Tak razem z tymi, za mną.- kiwnął głową na chłopaków.
-Wiem. Lubię was. Jedziemy na wasz koncert.- powiedziała i się uśmiechnęła.
-Widzę, że Nikola zauroczyła nam Kieran'a.- powiedział do mnie Dean.
-Jak widać.- zaśmiałam się. Dean objął mnie i położył głowę na moim ramieniu.
-Jesteście bardzo podobne.- powiedział Kit.
-Ech.... nie tak jak Alex i Emily. Jak bliźniaczki, tyle, że z różnicą wiekową.- zaśmiała się Nikol.
-Ooo...- powiedział Kier i wziął ją na ręce.- Kocham cię, Nikol.- powiedział patrząc jej w oczy z uśmiechem.
-Ja ciebie też.- powiedziała i przytuliła się do niego. To było suodkie <3
-Słodziaki..- westchnął Kit. Stał zaraz obok mnie, więc oparłam się o niego ramieniem. Dean i tak już siedział rozłożony na kanapie.
-No widzisz... jak chcesz to też ją weź.- powiedziałam i poklepałam go po karku.
-No racja..- powiedział.
-Cześć Nikol.- powiedział Kit stając obok Kieran'a, który trzymał moją siostrę. Ta jak go zobaczyła to oczy jej się zaświeciły i wyciągnęła rączki do niego. Jak zobaczyła Kieran'a też miała taki błysk w oku.
-Cześć Kit.- powiedziała wtulona w Kit'a Nikol. i pomyśleć, że młoda odbiera mi mężusia. Hahahaha :3
-Ech. i pomyśleć, że Nikola zabiera mi mężusia....- zaśmiałam się do dziewczyn. Nikola wychyliła się zza Kit'a i puściła mi oczko.
-Że co?- zapytał Sean. Łoł .. odezwał się. Szaleje wariot.
-Hahaha... no bo my jako wasze fanki, wymyślałyśmy sobie, że np. ja będę z Dean'em, Alex z Kit'em i takie tam.- zaśmiała się Gosia. Dean słysząc, że ona z nim a ja z Kit'em to tak jakby nagle... no nie wiem.
-Ja z Kieran'em!- krzyknęła nagle Nikol. Wszyscy się zaśmialiśmy. Kieran słysząc to odebrał ją Kit'owi i zrobił jej karuzele.
-Dobrze. Jutro zabieram cię wszystkim i idziemy na plac.- powiedział przez śmiech Kier.
-Dobra, biorę cię za słowo.-powiedziałam.
-Spoko..
***
Muzyka grała głośno, alkohol się lał, ludzie się bawili, a my razem z nimi. To zabawne, bo akurat leciała piosenka chłopaków. Śpiewaliśmy ją i skakaliśmy. Jak na korki to i tak nieźle wariowałam. Najlepiej się bawiłam z Magdą, Kieran'em i Dean'em. A Sean, Gosia i Kit.. Ej właśnie.. a gdzie Kit?
-Gdzie jest Kit?!- próbowałam przekrzyczeć muzykę.
-Poszedł po procenty!- zaśmiał się Kieran.
Skoro tak... no to bawimy się dalej. Gosia i Sean siedzieli i gadali. Chyba dobrze im się gadało. Ale on jest zboczony i rozśmieszał Gosię swoimi tekstami. Jakieś laski się do nas doczepiły. A konkretnie do Dean'a i Kieran'a. Sean był nie naruszony. Z resztą Gosia by na to nie pozwoliła. Ciekawe jak z Kit'em....Jakaś laska próbowała pocałować Dean'a. Jak to zobaczyłam to od razu ruszyłam w jj stronę z Magdą.
-Co ty do cholery robisz?!- zaczęła wkurwiona Magda.
-Całuje się z moim chłopakiem.- odpowiedziała i zamiast nas wysłuchać to znów biegła do Dean'a.
-O nie, nie tak prędko, dziewczynko.- powiedziałam i złapałam tą dziewczynę za ramię i przyciągnęłam w naszą stronę. Ta laska się zamachnęła i chciała mi dać z liścia ale Dean złapał jej rękę.
-Zostaw ją.- powiedział wrogo do niej. Ona najarana nim nie zwracała na nic uwagi po za nim.
-O Dean.... może powiedz tej tu..- wskazała na mnie.- żeby się nie wtrącała w nas.- to mnie zaskoczyło. NAS?!
-Nas?! Przecież ja cię nawet nie znam!- czułam, że Dean jest na serio zły.
-Ważne, że ja cię znam i kocham.- zatrzepotała rzęskami jakby myślała, że coś jej to da. Pusta zdzira.
-Ja też go znam i kocham i co?- wkroczyła wkurzona Gosia.- Odwal się, bo jak nie to będziesz mieć z nami do czynienia.- warknęła.
-Pfffff..... jeszcze tu wrócę...
-Zobaczymy...,- warknęłam.
Ta wkurzająca lafirynda odeszła a Dean nadal buzował złością. Gosia cmoknęła go w usta na uspokojenie. On się na nią spojrzał. Widać, że coś go gnębi.
***
Dean gdzieś uciekł. Ja też się ukradkiem wymknęłam od znajomych. Pech chciał, że wpadłam na Kit'a.
-Alex?-zapytał.
-Czeeść, Kit.
-Wymknęłaś się.
-Skąd wiesz?
-Ech... po prostu wiem. Dean jest gdzieś na dworze, widziałem jak wychodził.- powiedział Kit.
-Jeju, Dzięki, dzięki, dzięki Kit- uradowana rzuciłam mu się na szyję i cmoknęłam w usta. Szybko odeszłam od niego i kierowałam się na dwór.
W końcu wyszłam. Śwież i zimne Londyńskie powietrze odbiło się ode mnie.
-Ale chłodno....- westchnęłam. Zobaczyłam Dean'a, który siedział na jednym z drzew. No pięknie... mam korki.. ja tam nie wejdę. Podeszłam do drzewa.
-Dean?
-Czego?- warknął.
-Ej, ej, ej... nie pozwolę sobie na takie coś, Jasne?
-Alex? Ojej, przepraszam, ja tylko...
-Dean co się z tobą dzieje? Czekaj wejdę tam do ciebie.
-Ale ty masz korki..
-Pfff... też mi coś.- po chwili byłam już na tym samym drzewie co on.
-Weszłaś tu..w korkach?- był wyraźnie zaskoczony.- Większość dziewczyn.. albo raczej wszystkie dziewczyny by kazały mi zejść, a ty weszłaś tu do mnie... łoł.. szacun.
-Mówiłam ci już, że odstaje od innych.- uśmiechnęłam się do niego, licząc, że to coś zmieni.
-Pewnie chciałabyś wiedzieć co jest ze mną co?
-Dokładnie tak.- przytaknęłam.
-Pamiętasz jak Gosia mówiła o tym, że wy jako fanki wybierałyście sobie nas, że np. Kit jest twój albo coś takiego?
-Noo, tak.
-Dlaczego ty wybrałaś Kit'a?
-Czekaj.. co?- zaśmiałam się.- pytasz dlaczego wybrałam jego, a nie np. ciebie?
-No tak.
-No bo.... ech... Gosia znała was szybciej ode mnie i od razu się jej spodobałeś, a jak tylko coś o tobie powiedziałam..- przerwał mi.
-Jak co np. powiedziałaś o mnie?
-Że masz super włosy, albo fajną stylówkę, albo, że jesteś przystojny...no różne takie to ona zaraz się wkurzała, że jesteś jej i mam sobie wybrać innego. No to wybrałam Kit'a. Ale kurczę.....wybrałam go bo wydawał się taki niewinny i cichy, no i tak jest, ale przyznam, że teraz mogłabym wybrać każdego z was, bo już was poznałam i wiem jacy jesteście na prawdę.
-Mogę coś spróbować?- zapytał. Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale niech mu będzie.
-Mam się bać?- zaśmiał się.
-Nie.- powiedział.
-To okej.- powiedział i się uśmiechnęłam. Ostatnio dużo się uśmiecham. To dobrze. A taki wpływ ma na mnie Room 94.
Dean się przybliżył. Nasze twarze dzieliły milimetry. Wtem musnął moje wargi. Ja to oddałam. Pocałunek stał się bardziej natarczywy. Kiedy chciałam go odwzajemnić on się odsunął z szyderczym uśmieszkiem.
-To było to chciałeś spróbować?- zapytałam.
-No tak. Teraz już wszystko wiem.
-Ale co wiesz? Nie rozumiem cię..- westchnęłam. On dalej uśmiechał się tak. To było dziwne. O co mu chodzi?
-Dowiesz się w swoim czasie. Ale pamiętaj, że nie możesz nikomu o tym mówić jasne?
-No wow? Jakby si Gosia o tym dowiedziała to by mnie zabiła...
-A więc o to chodzi... nie chcesz jej zranić bo to twoja przyjaciółka.
-No tak. Czekaj.... zrobiłeś to by sprawdzić, czy gdyby nie Gosia, wybrałabym cię. To było specjalnie.... jesteś okropny....
środa, 14 sierpnia 2013
Chapter 3
-O mamo... kiedy wróciłaś?- czułam, że się rumienie. Mama cały czas miała minę typu"wtf?", a ja nie wiedziałam jak uciec od tego.
-Przed chwilką. Co to było? Wyglądałaś na szczęśliwą.... w końcu.- mama uśmiechnęła się i pocałowała mnie w czoło a ja ją przytuliłam. Miała szkliste oczy ze szczęścia.
-Pamiętasz, że jaram się tym zespołem Room 94 i jak się przeprowadzaliśmy to się cieszyłam, bo może ich poznam?- zapytałam odrywając się od mamy.
-Tak. A co spotkałaś ich?
-Z jednym siedzę w ławce, a dwaj mnie dziś uratowali, ale jednego nie poznałam.
-Pewnie ten blondyn co? A ci ciemniejsi ci uratowali?- mama mówiła i puściła mi oczko.
-A ty skąd wiesz?- miałam oczy jak 5zł. Skąd ona to wie?! Czyta w myślach czy jak?!
-Pracuje z panią Lemon.-powiedziała i uśmiechnęła się podając mi torbę z ciuchami.
-Co to?- zapytałam zaglądając do torby.- Łoł...
-Przymierzaj, bo jak nie będą ci się podobały albo będą za małe to jadę wymieniać.- uśmiechnęła się i lekko mnie popchnęła, żebym szła się przebrać w nowe ciuchy. Po chwili wyszłam z garderoby ubrana w rzeczy, które kupiła mi mama.
-Hmmm....wyglądasz naprawdę super, ale nie wiem czy ta torebka pasuje...- przejrzałam się w lustrze. Zdecydowanie wszystko pasuje idealnie. Mama zawsze kupuje rzeczy zestawami i są idealne.
-Jest idealnie mamo, dziękuję.- powiedziałam i dałam mamie buziaka w policzek.- Ale wiesz... w sobotę idę na imprezę..- przerwała mi mama.
-Ty idziesz an imprezę? Zaskakujesz mnie mała.- mrugnęła mama.- To muszę ci coś ładnego kupić na tą imprezę. - powiedziała mama. Zapomniałam wam powiedzieć, że mam młodszą siostrzyczkę Nikole.(na zdj) Mama kocha robić jej zdjęcia jak tylko kupi jj coś fajnego. Ech..... mi też robi, ale nie publikuj zdj, na internecie. Na skypie zadzwonił...
-Hej Alex.
-Hej Dean.
-Idziesz na tą imprezę w sobotę, z dziewczynami?-zapytał.
-No tak... a możesz mi powiedzieć, który z was był taki mądry i już wszystko opowiedział mamie?- zaśmiałam się.
-To ja.- powiedział Kieran, który pokazał się siadając obok Dean'a.
-Ech... no i po co? Mama mi już wszystko opowiedziała.- zaśmiałam się.
-Oj tam, oj tam.- powiedział Kieran. Wziął swojego laptopa i też coś grzebał.
-Aha... super.- udałam wkurzoną.
-Przynajmniej mama wie, że idziesz z nami na impre.- powiedział nagle Kit.
-O hej Kit.
-No hej.- uśmiechnął się i pomachał mi na co ja mu odpowiedział odwzajemniając to.
-A nie idę z wami tylko z Gosią i Magdą, wy to tylko tło.- zaśmiałam się.
-O nie. Pożałujesz tego.- powiedział Kieran. Był wkurzony tak jak Kit, a Dean chował się za nimi, żebym nie widziała jak wybucha śmiechem.
-Ale się boję...
-No i tak ma być.- powiedział Kit i nagle się rozłączyli.
Aha?- powiedziałam sama do siebie i wyłączyłam laptopa. Odłożyłam go na miejsce, po czym włączyłam z wierzy, nagraną przeze mnie płytę z Room 94. Leciało "Ignorance is bliss",a potem zaczęło się "Chasing the summer". Wyszłam na dach i siedziałam śpiewając moją ulubioną ich piosenkę. Nie wiedziałam kiedy ale Kit, Kieran, Sean i Dean weszli do mojego pokoju. Kieran wziął moją gitarę, która wisiała na ścianie i zaczął grać. Jak usłyszałam, że Dean wziął moje pałeczki od perkusji i zaczął wystukiwać rytm do Chasing the summer, uśmiechnęłam się do siebie i przygryzłam dolną wargę. Nagle poczułam, że ktoś mnie bierze na ręce. Zaczęłam się śmiać gdy Kit okręcał nas w okół własnej osi. Potem podał mnie Sean'owi i tak go poznałam. Ten podał mnie Dan'owi, który położył mnie na kanapę i razem z resztą chłopaków łaskotali mnie.
-Aaaa!!!.... nie!.. pomocy!.. prze..przestańcie!.. proszę!!!- krzyczałam przez śmiech.
-Przeproś najpierw mnie ładnie.- powiedział Kiean i usiadł nade mną okrakiem. Dziwnie to wyglądało. Ja nie mogłam przestać śmiać. Wierzgałam nogami, ale Sean i Kieran trzymali mi nogi, żebym się nie wyrywała. Dean tylko usiadł na obrotowym krześle i okręcał się.
-Przepraszam cię bardzo. Czy ty Kieranie Lemon wybaczysz mi me błędy.- zaśmiałam się.
-Ech... skoro tak ładnie przepraszasz. - zszedł ze mnie, ale szybko zamienił się z Kit'em. Ten mnie łaskotał. Pomagali mu chłopacy. Sean i Kit łaskotali najbardziej. Dean śmiał się tylko. A Kieran trzymał. Ten to ma siłę. Zrzuciłam Kieran'a z kanapy, a ten zaczął się turlać ze śmiechu. Dean czasnął go poduszką, a Kier mu oddał. Sean dołączył do chłopaków a Kit pozwolił mnie chwilkę odetchnąć.
-Dzięki, że dajesz mi odsapnąć.- powiedział przytulając się do Kit'a. Ten objął mnie i dodał.
-Wybaczę ci, ale musisz dać mi buziaka.- zaśmiał się i nadstawił policzek. Dałam mu buziaka a on potarmosił moje włosy.-No i pięknie. Ide do chłopaków.- dodał i zaczął uderzać ich poduszkami. Ja tylko siedziałam i śmiałam się z nich. W pewnej chwili Dean tak mocno dostał z poduszki, że aż wylądował na kanapie obok mnie. Przesunął się tak, że głowę opierał o mój brzuch.
-Tak wiem, że mam gruby brzuch i to idealna poduszka....
-Nie. Nie masz grubego brzucha. Jest idealny.- powiedział i podwinął mi bluzkę. Pocałował mój brzuch i opuścił bluzkę i znów się położył. Potarmosiłam jego włosy.
-Masz super włosy.- powiedział i pocałowałam go w czoło.
-Ty też.- powiedział. Wziął moją rękę i pocałował jej wierzch.
***
Mama z młodą wróciły z centrum i przywiozły mi zestaw na jutrzejszą imprezę. Dzisiejszy dzień w szkole był całkiem niezły. Dzięki Dan'owi dostałam 5 z odpowiedzi na Biologi. Kto by powiedział, że skojarzenia pomogą mi w zadaniach. Odkryłam to dzięki niemu. Ech.. nie mogę się doczekać imprezy. Nikola mnie uczesze. Moja siostra ślicznie czeszę. Dziewczyny przychodzą do mnie i razem się szykujemy. Mama z tatą pojadą do babci, a mała zostaje z nami a potem wymiana. Chłopacy też przyjdą 2 godziny przed imprezą, bo chcą poznać moją małą księżniczkę.
-Hej Alex.- powiedziała Nikola, siadając obok mnie na dachu.
-Hej księżniczko. Co powiesz?- zapytałam i objęłam ją ramieniem. Jest wieczór, a w dodatku pełnia, dlatego nie dziwi mnie, ż przysiadła się do mnie. Mam idealny widok na pełnię.
-Przed chwilką. Co to było? Wyglądałaś na szczęśliwą.... w końcu.- mama uśmiechnęła się i pocałowała mnie w czoło a ja ją przytuliłam. Miała szkliste oczy ze szczęścia.
-Pamiętasz, że jaram się tym zespołem Room 94 i jak się przeprowadzaliśmy to się cieszyłam, bo może ich poznam?- zapytałam odrywając się od mamy.
-Tak. A co spotkałaś ich?
-Z jednym siedzę w ławce, a dwaj mnie dziś uratowali, ale jednego nie poznałam.
-Pewnie ten blondyn co? A ci ciemniejsi ci uratowali?- mama mówiła i puściła mi oczko.
-A ty skąd wiesz?- miałam oczy jak 5zł. Skąd ona to wie?! Czyta w myślach czy jak?!
-Co to?- zapytałam zaglądając do torby.- Łoł...
-Przymierzaj, bo jak nie będą ci się podobały albo będą za małe to jadę wymieniać.- uśmiechnęła się i lekko mnie popchnęła, żebym szła się przebrać w nowe ciuchy. Po chwili wyszłam z garderoby ubrana w rzeczy, które kupiła mi mama.
-Hmmm....wyglądasz naprawdę super, ale nie wiem czy ta torebka pasuje...- przejrzałam się w lustrze. Zdecydowanie wszystko pasuje idealnie. Mama zawsze kupuje rzeczy zestawami i są idealne.
-Jest idealnie mamo, dziękuję.- powiedziałam i dałam mamie buziaka w policzek.- Ale wiesz... w sobotę idę na imprezę..- przerwała mi mama.
-Ty idziesz an imprezę? Zaskakujesz mnie mała.- mrugnęła mama.- To muszę ci coś ładnego kupić na tą imprezę. - powiedziała mama. Zapomniałam wam powiedzieć, że mam młodszą siostrzyczkę Nikole.(na zdj) Mama kocha robić jej zdjęcia jak tylko kupi jj coś fajnego. Ech..... mi też robi, ale nie publikuj zdj, na internecie. Na skypie zadzwonił...
-Hej Alex.
-Hej Dean.
-Idziesz na tą imprezę w sobotę, z dziewczynami?-zapytał.
-No tak... a możesz mi powiedzieć, który z was był taki mądry i już wszystko opowiedział mamie?- zaśmiałam się.
-To ja.- powiedział Kieran, który pokazał się siadając obok Dean'a.
-Ech... no i po co? Mama mi już wszystko opowiedziała.- zaśmiałam się.
-Oj tam, oj tam.- powiedział Kieran. Wziął swojego laptopa i też coś grzebał.
-Aha... super.- udałam wkurzoną.
-Przynajmniej mama wie, że idziesz z nami na impre.- powiedział nagle Kit.
-O hej Kit.
-No hej.- uśmiechnął się i pomachał mi na co ja mu odpowiedział odwzajemniając to.
-A nie idę z wami tylko z Gosią i Magdą, wy to tylko tło.- zaśmiałam się.
-O nie. Pożałujesz tego.- powiedział Kieran. Był wkurzony tak jak Kit, a Dean chował się za nimi, żebym nie widziała jak wybucha śmiechem.
-Ale się boję...
-No i tak ma być.- powiedział Kit i nagle się rozłączyli.
Aha?- powiedziałam sama do siebie i wyłączyłam laptopa. Odłożyłam go na miejsce, po czym włączyłam z wierzy, nagraną przeze mnie płytę z Room 94. Leciało "Ignorance is bliss",a potem zaczęło się "Chasing the summer". Wyszłam na dach i siedziałam śpiewając moją ulubioną ich piosenkę. Nie wiedziałam kiedy ale Kit, Kieran, Sean i Dean weszli do mojego pokoju. Kieran wziął moją gitarę, która wisiała na ścianie i zaczął grać. Jak usłyszałam, że Dean wziął moje pałeczki od perkusji i zaczął wystukiwać rytm do Chasing the summer, uśmiechnęłam się do siebie i przygryzłam dolną wargę. Nagle poczułam, że ktoś mnie bierze na ręce. Zaczęłam się śmiać gdy Kit okręcał nas w okół własnej osi. Potem podał mnie Sean'owi i tak go poznałam. Ten podał mnie Dan'owi, który położył mnie na kanapę i razem z resztą chłopaków łaskotali mnie.
-Aaaa!!!.... nie!.. pomocy!.. prze..przestańcie!.. proszę!!!- krzyczałam przez śmiech.
-Przeproś najpierw mnie ładnie.- powiedział Kiean i usiadł nade mną okrakiem. Dziwnie to wyglądało. Ja nie mogłam przestać śmiać. Wierzgałam nogami, ale Sean i Kieran trzymali mi nogi, żebym się nie wyrywała. Dean tylko usiadł na obrotowym krześle i okręcał się.
-Przepraszam cię bardzo. Czy ty Kieranie Lemon wybaczysz mi me błędy.- zaśmiałam się.
-Ech... skoro tak ładnie przepraszasz. - zszedł ze mnie, ale szybko zamienił się z Kit'em. Ten mnie łaskotał. Pomagali mu chłopacy. Sean i Kit łaskotali najbardziej. Dean śmiał się tylko. A Kieran trzymał. Ten to ma siłę. Zrzuciłam Kieran'a z kanapy, a ten zaczął się turlać ze śmiechu. Dean czasnął go poduszką, a Kier mu oddał. Sean dołączył do chłopaków a Kit pozwolił mnie chwilkę odetchnąć.
-Dzięki, że dajesz mi odsapnąć.- powiedział przytulając się do Kit'a. Ten objął mnie i dodał.
-Wybaczę ci, ale musisz dać mi buziaka.- zaśmiał się i nadstawił policzek. Dałam mu buziaka a on potarmosił moje włosy.-No i pięknie. Ide do chłopaków.- dodał i zaczął uderzać ich poduszkami. Ja tylko siedziałam i śmiałam się z nich. W pewnej chwili Dean tak mocno dostał z poduszki, że aż wylądował na kanapie obok mnie. Przesunął się tak, że głowę opierał o mój brzuch.
-Tak wiem, że mam gruby brzuch i to idealna poduszka....
-Nie. Nie masz grubego brzucha. Jest idealny.- powiedział i podwinął mi bluzkę. Pocałował mój brzuch i opuścił bluzkę i znów się położył. Potarmosiłam jego włosy.
-Masz super włosy.- powiedział i pocałowałam go w czoło.
-Ty też.- powiedział. Wziął moją rękę i pocałował jej wierzch.
***
Mama z młodą wróciły z centrum i przywiozły mi zestaw na jutrzejszą imprezę. Dzisiejszy dzień w szkole był całkiem niezły. Dzięki Dan'owi dostałam 5 z odpowiedzi na Biologi. Kto by powiedział, że skojarzenia pomogą mi w zadaniach. Odkryłam to dzięki niemu. Ech.. nie mogę się doczekać imprezy. Nikola mnie uczesze. Moja siostra ślicznie czeszę. Dziewczyny przychodzą do mnie i razem się szykujemy. Mama z tatą pojadą do babci, a mała zostaje z nami a potem wymiana. Chłopacy też przyjdą 2 godziny przed imprezą, bo chcą poznać moją małą księżniczkę.
-Hej Alex.- powiedziała Nikola, siadając obok mnie na dachu.
-Hej księżniczko. Co powiesz?- zapytałam i objęłam ją ramieniem. Jest wieczór, a w dodatku pełnia, dlatego nie dziwi mnie, ż przysiadła się do mnie. Mam idealny widok na pełnię.
Chapter 2
Spadłam z 2,5 metra. Słyszałam krzyk Dean'a. Całe życie przeleciało mi przed oczami. Gdy miałam lądować na ziemi, poczułam na swojej sylwetce męskie ręce, które mnie łapią. Miałam zamknięte oczy i krzyczałam " Aaa..!".
-Ciii... złapałem cię.- powiedział chłopak. To dziwne bo poczułam, że trzymają mnie dwaj mężczyźni. tworzyłam oczy i zamarłam.
-Dzięki chłopaki, ale co wy tu robicie?- powiedział Dean, który po chwili był ju koło nas.
-A chcieliśmy odwiedzić cię.- powiedział jeden z chłopaków z buszem na głowie. Tak, to był Kieran.
-A tak serio, to przyszliśmy odwiedzić naszych starych profesorków.- powiedział chłopak z tunelem. To Kit. Nie wierzę... poznałam chłopaków z Room 94. No po za Sean'em. Bo jego tu nie ma. Gosia i Magda, patrzyły z zachwytem i przerażeniem przez barierki z których wypadłam.
-Nic ci nie jest?- zapytał mnie Kier.
-Nie, ale bardzo, bardzo wam dziękuje.- powiedziałam szczerze.
-Nie ma sprawy, ale jakbyśmy cię nie złapali, to ładna dziewczyna by się zmarnowała. o znaczy zabiła. - powiedział Kit. Kier mnie puścił i teraz byłam w ramionach Kit'a. Przyznam, że było zajebiście. Bycie w ramionach idoli. Ach... piękne przeżycie...
-Dziękuje, ale nie zmarnowałabym się.- odpowiedziałam Kit'owi.
-Jak to nie, jak tak?- powiedział tym razem Dean. Widziałam, że Gosia, już się robi czerwona ze złości.
-A czemu tak myślicie?- zapytała Magda. Ta to zawsze potrafi mnie uratować.
-Bo Alex jest ładna, może trochę nieśmiała i zamknięta w sobie, ale w głębi duszy ten aniołek został zraniony.- powiedział Kit, a ja patrzyłam na niego zdziwiona.
-A ty skąd o tym wiesz?- zapytałam. Cały czas Kit mnie miał na rękach.
-Pisałaś do nas na asku, facebooku, twiterze. Nie myśl, że nie czytałem twoich blogów. Albo tego wszystkiego o tobie. Nie odpisywaliśmy zawsze, bo jest tego mnóstwo i nie możemy tak sobie, ale czytałem..- powiedział Kit. Ten człowiek z sekundy na sekundę coraz bardziej mnie zaskakuję.
-Wiesz co, Kit? Z sekundy, na sekundę, coraz bardziej mnie zaskakujesz.- powiedział na co Kit się uśmiechnął. Gosia już stała koło Dean'a, ale ten niej zwracał na nią zbytniej uwagi.
-Magda.- przedstawiła się Kieran'owi. Przytulili się na przywitanie. Słodko wyglądało to, bo Madzia jest drobna a Kier potężny, w stosunku do niej.
-Kieran.- powiedział Kier.
-No przecież wiem. Kochamy was.- powiedziała Magda. Ona jest szczera.
-Oooo... to super.- powiedział z uśmiechem Kieran.
-Gosia.- przedstawiła się też Kieranowi. Niby tak ich kocha i wielbi a jak już są to się boi. Ech... wiem, że jest nieśmiała, no ale ma okazje to niech korzysta, no nie?
-Dobra, ja zaniosę Alex do higienistki, a skoro nas znacie to wiecie, że jam jest Kit. A wy to Gosia i Madzia. Ej Magda... ty masz tuneel...- powiedział Kit.
-No mam. Od kiedy usłyszałam was po raz pierwszy mam tunel. Taki zbieg okoliczności.- zaśmiała się Magda.
-Ale super.- powiedział Kit.
-Ale czekaj... Kit. Możesz mnie puścić. Nie musisz mnie zanosić do higienistki. Nic mi nie jest.- wtem zadzwonił dzwonek na lekcje.
-Ughhh.... matma.- powiedziała Magda z oburzeniem. Wszyscy kierowaliśmy się do sali matematycznej na piętrze. Nawet Kit i Kier. Nasza matematyczka ich uczyła. Mają dla niej ciastka i wino takie jakie lubi. Może będzie dla nas ulgowa lekcja.
-Ciekawe czy się zmieniła..- powiedział jakby do siebie Kier.
-Tsaaa... albo czy pamięta, jak myłeś zęby na lekcji. - zaśmiał się Kit. Ja odwróciłam się do Kieran'a.
-Serio? Myłeś zęby na matmie?- zapytałam.
-No bo ten cymbał nie dał mi ich umyć w domu, no to musiałem w szkole.- zaśmiał się Kier.
-Ej, ej... tylko nie cymbał.- udawał oburzonego Kit. Na to przyszła matematyczka. Nie zwróciła uwagi na Kit'a ani Kieran'a. Otworzyła salę nr 5 i weszła do klasy a my za nią. Oczywiście każdy w ciszy usiadł przy swojej ławce. Ja z Dean'em. Co chwila na mnie spoglądał.
-Dzień dobry, klaso.- powiedziała nauczycielka.
-Dzień dobry.- powiedzieli uczniowie i usiedli. Na co weszli Kit i Kier.
-Dzień dobry.- powiedzieli radośnie stając we framudze drzwi.
-Och.. Christoper? Kieran? Jak wy wyrośliście. Chodźcie tutaj.- powiedziała uradowana ich widokiem nauczycielka. Każdego z nich przytuliła i ucałowała.
-To dla pani.- powiedzieli równo i podali pani kwiaty, czekoladki i czerwone wino.
-Ojej... moje ulubione wino. I czekoladki, a jakie śliczne kwiatki. Dziękuje wam bardzo, ale nie musieliście. Czemu nie ma Sean'a?- zapytała.
-Sean wyjechał do rodziców, a my do pani.- zaśmiał się Kit.
-Dobra, siadajcie, porozmawiamy troszkę. A wy klasa obejrzycie film. - pani włączyła nam film, a sama rozmawiała z chłopakami.
-Tak, kocham takie lekcje.- zaśmiała się Madzia.
-Ja też.- zawtórowała jej Gosia.
-Chłopacy będą dziś na każdej naszej następnej lekcji.- powiedziałam.
-Wiem.- powiedział Dean i uśmiechnął się do mnie.
-Ale super... szkoda, że na niemcu ich nie było..- powiedziała już nie tak radośnie Magda.
-Ale Madziu.. przecież na niemieckim Dean do nas doszedł. I też oglądaliśmy film.- powiedziałam.
-No to Lemony dziś przynoszą szczęście.- powiedziała Gosia, na co Dean spuścił głowę.
-Ej Dean.. co jest?- szepnęłam.
-To przeze mnie byś dziś zginęła.- powiedział smutno Dean.
-Nie prawda. To ja to zaczęłam. Nie obwiniaj się za coś, do czego nie doszło.- powiedziałam dalej szepcząc.
-I tak będę. Zabił bym największą fankę.- gdy powiedział ostatnie zdanie podniósł delikatni głowę, spojrzał mi w oczy i lekko się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech.
-Mogę teraz ja siedzieć z Dean'em?- zapytała Magda. Zdziwiłam się, że to pytani nie leci z ust Gosi.
-Jeżeli chcesz. Ale ja siedzę od okna.- powiedział Dean.
-Ej, to czemu nie powiedziałeś, że chcesz siedzieć od okna? Zamieniłabym się...- powiedziałam. Dean nachylił się i szepnął mi do ucha tak, żebym tylko ja usłyszała.
-Bo lubię cię przepuszczać. A tak serio, to pięknie wyglądasz siedząc od okna.- co on miał na myśli mówiąc "pięknie wyglądasz siedząc od okna"? WTF? Nie ogarniam... Ja przesiadłam się do Gosi, a Magda do Dean'a. Po chwili dostałam sms-a. Od... nieznany numer?
-"Hej, tu Dean ;) Ty jesteś ta spokojna, Maga żywiołowa, a Gosia? Nie mogę jej wyczuć ;//"- po przeczytaniu spojrzałam na Dean'a z miną "Serio?" a ten się zaśmiał. Ale okej.. odpisałam mu.
-"Dean, siedzisz przede mną i tracisz kase na smsy? Nie ogarniam cię :D A skąd masz mój numer? O.o Prawda jest taka, że Gosia się Tb jara, a ja zawsze jarałam się Kit'em. Ale nie powiem, że tobą też :D Tylko ukrywałam to przed nią, żeby nie była zła ;P" do:Dean xoxo
-"Od Magdy ;P Mam darmówki :* Cieszę się, że ktoś się mną jara, ale lepiej by było, jakby się rozluźniła i była sobą, a nie taka spięta. Ty i Magda takie nie jesteście, czemu?"-Zatkało mnie. Co ja mam mu powiedzieć? Nie znam odpowiedzi na jego pytanie. Dlaczego ja i Magda jesteśmy sobą przy nim? Tak po prostu jest. Jestem dość odważna, i potrafię np. podejść do kogoś i zapytać o coś i się nie boję. Tsaaa.. dziwne porównanie...
-"Nie umiem ci powiedzieć, czemu si nie spinamy przy tobie.... zawsze marzyłam was poznać na żywo, a teraz nawet siedzę z jednym z moich kochanych idoli w ławce. No może nie teraz, bo siedzisz z Magdą, ale wiesz o co choo ;PP" -Po tym sms-ie skupiłam się na filmie.
***
-Cześć tato.- powiedziałam wchodząc do domu i witając się z tatą, który czytał gazetę w kuczni.
-Cześć córeczko.- odpowiedział i posłał mi ciepły uśmiech.- Mama poszła z koleżankami na pokaz pościli czy czegoś. Obiad jest na patelni, jedz puki ciepłe.
-Dzięki.- puściłam tacie oczko i wzięłam się za jedzenie spaghetti.
Po zjedzeniu włożyłam brudne naczynia do zmywarki i poszłam na górę, do swojego pokoju. Mój pokój jest podzielony na trzy pomieszczenia. Na sypialnie, taki jakby salon no i garderobę. Bardzo podobny salon jest na dole ale ok. Nie chciało mi się prebierać, więc tylko usiadłam na kanapie w moim małym salonie i włączyłam laptopa. Weszłam na skypa,a tam widniało zaproszeni do listy znajomych od całego Room 94. Przygryzłam dolną warg i machałam rękami ze szczęścia jak jakaś wariatka. Kiedy ja tak wariowałam, nie wiedziałam kiedy do mojego pokoju weszła mama z jakimiś rzeczami. Oparta o ścianę patrzyła się na mnie jak na idiotkę. Właściwie to mogło tak wyglądać.
-Ciii... złapałem cię.- powiedział chłopak. To dziwne bo poczułam, że trzymają mnie dwaj mężczyźni. tworzyłam oczy i zamarłam.
-Dzięki chłopaki, ale co wy tu robicie?- powiedział Dean, który po chwili był ju koło nas.
-A chcieliśmy odwiedzić cię.- powiedział jeden z chłopaków z buszem na głowie. Tak, to był Kieran.
-A tak serio, to przyszliśmy odwiedzić naszych starych profesorków.- powiedział chłopak z tunelem. To Kit. Nie wierzę... poznałam chłopaków z Room 94. No po za Sean'em. Bo jego tu nie ma. Gosia i Magda, patrzyły z zachwytem i przerażeniem przez barierki z których wypadłam.
-Nic ci nie jest?- zapytał mnie Kier.
-Nie, ale bardzo, bardzo wam dziękuje.- powiedziałam szczerze.
-Nie ma sprawy, ale jakbyśmy cię nie złapali, to ładna dziewczyna by się zmarnowała. o znaczy zabiła. - powiedział Kit. Kier mnie puścił i teraz byłam w ramionach Kit'a. Przyznam, że było zajebiście. Bycie w ramionach idoli. Ach... piękne przeżycie...
-Dziękuje, ale nie zmarnowałabym się.- odpowiedziałam Kit'owi.
-Jak to nie, jak tak?- powiedział tym razem Dean. Widziałam, że Gosia, już się robi czerwona ze złości.
-A czemu tak myślicie?- zapytała Magda. Ta to zawsze potrafi mnie uratować.
-Bo Alex jest ładna, może trochę nieśmiała i zamknięta w sobie, ale w głębi duszy ten aniołek został zraniony.- powiedział Kit, a ja patrzyłam na niego zdziwiona.
-A ty skąd o tym wiesz?- zapytałam. Cały czas Kit mnie miał na rękach.
-Pisałaś do nas na asku, facebooku, twiterze. Nie myśl, że nie czytałem twoich blogów. Albo tego wszystkiego o tobie. Nie odpisywaliśmy zawsze, bo jest tego mnóstwo i nie możemy tak sobie, ale czytałem..- powiedział Kit. Ten człowiek z sekundy na sekundę coraz bardziej mnie zaskakuję.
-Wiesz co, Kit? Z sekundy, na sekundę, coraz bardziej mnie zaskakujesz.- powiedział na co Kit się uśmiechnął. Gosia już stała koło Dean'a, ale ten niej zwracał na nią zbytniej uwagi.
-Magda.- przedstawiła się Kieran'owi. Przytulili się na przywitanie. Słodko wyglądało to, bo Madzia jest drobna a Kier potężny, w stosunku do niej.
-Kieran.- powiedział Kier.
-No przecież wiem. Kochamy was.- powiedziała Magda. Ona jest szczera.
-Oooo... to super.- powiedział z uśmiechem Kieran.
-Gosia.- przedstawiła się też Kieranowi. Niby tak ich kocha i wielbi a jak już są to się boi. Ech... wiem, że jest nieśmiała, no ale ma okazje to niech korzysta, no nie?
-Dobra, ja zaniosę Alex do higienistki, a skoro nas znacie to wiecie, że jam jest Kit. A wy to Gosia i Madzia. Ej Magda... ty masz tuneel...- powiedział Kit.
-No mam. Od kiedy usłyszałam was po raz pierwszy mam tunel. Taki zbieg okoliczności.- zaśmiała się Magda.
-Ale super.- powiedział Kit.
-Ale czekaj... Kit. Możesz mnie puścić. Nie musisz mnie zanosić do higienistki. Nic mi nie jest.- wtem zadzwonił dzwonek na lekcje.
-Ughhh.... matma.- powiedziała Magda z oburzeniem. Wszyscy kierowaliśmy się do sali matematycznej na piętrze. Nawet Kit i Kier. Nasza matematyczka ich uczyła. Mają dla niej ciastka i wino takie jakie lubi. Może będzie dla nas ulgowa lekcja.
-Ciekawe czy się zmieniła..- powiedział jakby do siebie Kier.
-Tsaaa... albo czy pamięta, jak myłeś zęby na lekcji. - zaśmiał się Kit. Ja odwróciłam się do Kieran'a.
-Serio? Myłeś zęby na matmie?- zapytałam.
-No bo ten cymbał nie dał mi ich umyć w domu, no to musiałem w szkole.- zaśmiał się Kier.
-Ej, ej... tylko nie cymbał.- udawał oburzonego Kit. Na to przyszła matematyczka. Nie zwróciła uwagi na Kit'a ani Kieran'a. Otworzyła salę nr 5 i weszła do klasy a my za nią. Oczywiście każdy w ciszy usiadł przy swojej ławce. Ja z Dean'em. Co chwila na mnie spoglądał.
-Dzień dobry, klaso.- powiedziała nauczycielka.
-Dzień dobry.- powiedzieli uczniowie i usiedli. Na co weszli Kit i Kier.
-Dzień dobry.- powiedzieli radośnie stając we framudze drzwi.
-Och.. Christoper? Kieran? Jak wy wyrośliście. Chodźcie tutaj.- powiedziała uradowana ich widokiem nauczycielka. Każdego z nich przytuliła i ucałowała.
-To dla pani.- powiedzieli równo i podali pani kwiaty, czekoladki i czerwone wino.
-Ojej... moje ulubione wino. I czekoladki, a jakie śliczne kwiatki. Dziękuje wam bardzo, ale nie musieliście. Czemu nie ma Sean'a?- zapytała.
-Sean wyjechał do rodziców, a my do pani.- zaśmiał się Kit.
-Dobra, siadajcie, porozmawiamy troszkę. A wy klasa obejrzycie film. - pani włączyła nam film, a sama rozmawiała z chłopakami.
-Tak, kocham takie lekcje.- zaśmiała się Madzia.
-Ja też.- zawtórowała jej Gosia.
-Chłopacy będą dziś na każdej naszej następnej lekcji.- powiedziałam.
-Wiem.- powiedział Dean i uśmiechnął się do mnie.
-Ale super... szkoda, że na niemcu ich nie było..- powiedziała już nie tak radośnie Magda.
-Ale Madziu.. przecież na niemieckim Dean do nas doszedł. I też oglądaliśmy film.- powiedziałam.
-No to Lemony dziś przynoszą szczęście.- powiedziała Gosia, na co Dean spuścił głowę.
-Ej Dean.. co jest?- szepnęłam.
-To przeze mnie byś dziś zginęła.- powiedział smutno Dean.
-Nie prawda. To ja to zaczęłam. Nie obwiniaj się za coś, do czego nie doszło.- powiedziałam dalej szepcząc.
-I tak będę. Zabił bym największą fankę.- gdy powiedział ostatnie zdanie podniósł delikatni głowę, spojrzał mi w oczy i lekko się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech.
-Mogę teraz ja siedzieć z Dean'em?- zapytała Magda. Zdziwiłam się, że to pytani nie leci z ust Gosi.
-Jeżeli chcesz. Ale ja siedzę od okna.- powiedział Dean.
-Ej, to czemu nie powiedziałeś, że chcesz siedzieć od okna? Zamieniłabym się...- powiedziałam. Dean nachylił się i szepnął mi do ucha tak, żebym tylko ja usłyszała.
-Bo lubię cię przepuszczać. A tak serio, to pięknie wyglądasz siedząc od okna.- co on miał na myśli mówiąc "pięknie wyglądasz siedząc od okna"? WTF? Nie ogarniam... Ja przesiadłam się do Gosi, a Magda do Dean'a. Po chwili dostałam sms-a. Od... nieznany numer?
-"Hej, tu Dean ;) Ty jesteś ta spokojna, Maga żywiołowa, a Gosia? Nie mogę jej wyczuć ;//"- po przeczytaniu spojrzałam na Dean'a z miną "Serio?" a ten się zaśmiał. Ale okej.. odpisałam mu.
-"Dean, siedzisz przede mną i tracisz kase na smsy? Nie ogarniam cię :D A skąd masz mój numer? O.o Prawda jest taka, że Gosia się Tb jara, a ja zawsze jarałam się Kit'em. Ale nie powiem, że tobą też :D Tylko ukrywałam to przed nią, żeby nie była zła ;P" do:Dean xoxo
-"Od Magdy ;P Mam darmówki :* Cieszę się, że ktoś się mną jara, ale lepiej by było, jakby się rozluźniła i była sobą, a nie taka spięta. Ty i Magda takie nie jesteście, czemu?"-Zatkało mnie. Co ja mam mu powiedzieć? Nie znam odpowiedzi na jego pytanie. Dlaczego ja i Magda jesteśmy sobą przy nim? Tak po prostu jest. Jestem dość odważna, i potrafię np. podejść do kogoś i zapytać o coś i się nie boję. Tsaaa.. dziwne porównanie...
-"Nie umiem ci powiedzieć, czemu si nie spinamy przy tobie.... zawsze marzyłam was poznać na żywo, a teraz nawet siedzę z jednym z moich kochanych idoli w ławce. No może nie teraz, bo siedzisz z Magdą, ale wiesz o co choo ;PP" -Po tym sms-ie skupiłam się na filmie.
***
-Cześć tato.- powiedziałam wchodząc do domu i witając się z tatą, który czytał gazetę w kuczni.
-Cześć córeczko.- odpowiedział i posłał mi ciepły uśmiech.- Mama poszła z koleżankami na pokaz pościli czy czegoś. Obiad jest na patelni, jedz puki ciepłe.
-Dzięki.- puściłam tacie oczko i wzięłam się za jedzenie spaghetti.
Po zjedzeniu włożyłam brudne naczynia do zmywarki i poszłam na górę, do swojego pokoju. Mój pokój jest podzielony na trzy pomieszczenia. Na sypialnie, taki jakby salon no i garderobę. Bardzo podobny salon jest na dole ale ok. Nie chciało mi się prebierać, więc tylko usiadłam na kanapie w moim małym salonie i włączyłam laptopa. Weszłam na skypa,a tam widniało zaproszeni do listy znajomych od całego Room 94. Przygryzłam dolną warg i machałam rękami ze szczęścia jak jakaś wariatka. Kiedy ja tak wariowałam, nie wiedziałam kiedy do mojego pokoju weszła mama z jakimiś rzeczami. Oparta o ścianę patrzyła się na mnie jak na idiotkę. Właściwie to mogło tak wyglądać.
wtorek, 13 sierpnia 2013
Chapter 1
Dwa lata temu przeprowadziłam się do Wielkiej Brytanii, ze względu na pracę rodziców. Cieszyłam się z tego powodu, gdyż moja przyjaciółka Gosia, też się przeprowadzała tu z rodzicami i młodszą siostrą, za którą nie przepadamy. Mam starszych braci i starszą siostrę, którzy już od paru lat nie mieszkają z nami. Czasem mi ich brakuje, tych naszych bitw, kłótni i różnych takich...Ech... czasem myślę, że jakby nie było mnie na świecie było by lepiej. Ale... jak tylko o tym komuś powiem to zaraz na mnie z ryjem, że "Pojebało cię, dziewczyno?!"," Jesteś taka młoda i nie wiesz jeszcze co to jest życie, ale to nie znaczy, że masz myśleć o uśmierceniu..".. Bla, bla, bla... nie dadzą się wypowiedzieć do końca nooo... Za pół roku wakacje. I koniec chodzenia do tego collegu, w którym jedyną osobą dla której tam chodzę jest Gosia.
Jak zawsze rano, szykowałam się do szkoły, apotem razem z Gosią idziemy do szkoły. Nienawidzę wstawać o 7. Zabiłabym tego kto to wymyślił. Ughh... Jest już 7. Czas wstawać -.-.
-Alexandro Kreis, czy raczysz w końcu wstać i nie spóźnić się do szkoły?- powiedziała moja mama, która bez pukania wlazła mi do pokoju i robi problemy od rana.
-Mamo..... jestem już uszykowana, tylko się ubiorę i zjem coś. Nie musisz co rano robić mi problemy.... Ech...-czujecie to? Ach... kocham kłótnie z mamą o poranku...
-Co ty sobie myślisz?!- warknęła. Wiem, wiem, wiem... jestem bezczelną smarkulą i nie powinnam tak mówić, jak ja byłam w twoim wieku... bla, bla, bla... Wyjdź już i skończ bo nie masz pojęcia do czego jestem zdolna. Nic nie powiedziałam tylko wzięłam rzeczy z szafy i torbę i zeszłam coś zjeść. Padło na platki z mlekiem. Po zjedzeniu ich wyszłam z domu i poszłam na drugą stronę ulicy po Gosię. Nie zdążyłam zadzwonić a ona już wyszła.
-Cześć.- powiedziała jak zawsze wesoła Gosia.
-Hej.- odpowiedziałam jak zawsze nie uśmiechnięta ja.
-Mama?- zapytała. Wiedziała, że znów miała problemy.
-Tsa.- powiedziałam ledwo słyszalnie, ale i tak to usłyszała. Objęła mnie ramieniem i poszłyśmy do szkoły. Dziś tylko 5 lekcji, na szczęście. Ale pierwszy niemiecki. Ugh... nienawidzę tego. Weszłyśmy do klasy. Dziwne.... nauczyciel niemca był wyjątkowo radosny dziś.
-Ej.. czy mi się wydaje, czy on ma dobry humor?- zapytał szeptem Gosię, siadając już w ławkach. Gosia siedziała z Magdą, a ja sama. Jest urocza i naprawdę fajna, lubię ją. Nie przyjaźnię się z nią, ale wiem, że jej też mogę ufać.
-Dobrze klaso. Usiądźcie. Mamy nowego ucznia. To jest Dean Lemon.- powiedział pan Szczepański od niemieckiego. Odwróciłam się by zobaczyć Dean'a. Moje oczy zrobiły się wielkie gdy ujrzałam dobrze zbudowanego, wysokiego, blondyna. Widać, że naturalne ma brązowe. Miał na sobie szarą bluzę na długi rękaw z kapturem, czarne dżinsy, i biały T-shirt. Wyglądał nieziemsko. -To możesz usiąść z...- rozglądał się po całej klasie szukając wolnego miejsca. - Alexandrą.- słyszałam te wdechy dziewczyn, wkurzonych, że to nie z nimi usiądzie tylko właśnie ze mną. Serce mi stanęło, kiedy usłyszałam, że ten przystojny chłopak ma siedzieć ze mną. Jestem inna niż reszta, ale ja wiem kim on jest. To perkusista z mojego ukochanego zespołu Room 94. Nikt ich nie zna czy co?
-Cześć, jestem Dean.- powiedział chłopak siadając obok mnie i dając rękę.
-Siemka, Alexandra.- odpowiedziałam i podałam mu rękę. Nie wierzę, że siedzę z moim idolem.- To jest Gosia i Magda.- wskazałam na dziewczyny za mną. One też nie wierzyły, że to właśnie on, we własnej osobie.
-Siemka.- powiedział uśmiechając się i podając im rękę.
-No dobrze, a teraz uważajcie. Będziemy oglądać film. Ja w tym czasie będę coś sprawdzał. Nie hałasujcie.- powiedział nauczyciel i zajął się swoimi sprawami. Włączył nam film i przez pierwsze 10 minut go oglądaliśmy. Właściwie wszyscy oprócz mnie. Ja rysowałam. Dość ładnie mi to wychodziło. Zawsze rysowałam wilki. Dean co chwila zerkał na to co robię. Divy z naszej klasy co chwila podrzucały Dean'owi liściki, ale on nawet nie czytał. Od razu je przerzucał gdzieś indziej. Były wkurzone. Dobrze im tak. Dean zbliżył się do mnie by spojrzeć co rysuję.
-Czy to wilki?- zapytał mnie szeptem.
-Tak.- odpowiedziałam dokańczając me dzieło.
-Uwielbiam wilki. Zawsze chciałem je mieć. Pięknie rysujesz...- powiedział dalej szeptem. Byłam zaskoczona tym co słysz od mojego idola. On tez kocha wilki i chce je mieć. Dokładnie jak ja.
-Serio?- zapytałam i spojrzałam na niego. Odwrócił wzrok od rysunku i przeniósł go na mnie. Spojrzelismy sobie w oczy.
-Serio. Nie mów mi, że ty też...
-Ja też. Mam pełno ich rysunków. Jak mieszkałam w Polsce to zawsze chodziłam do takiego lasu, gdzie one były i je obserwowałam z drzewa. Ale po co ja ci to mówię..- powiedziałam ostatnie zdania jakby do siebie i przeniosłam wzrok na rysunek. Czułam, że łzy napływają mi do oczu. Żeby to ukryć zasłoniłam się włosami, spuszczając głowę. Gosia wyczuła sprawę, ale nie widziała co ma zrobić.
-Ej.... co jest?- szepnął mi do ucha, obejmując mnie. Kurwa. Co mam mu powiedzieć? Ech... dobra, powiem prawdę.
-Nie chce ci tego mówić...- szepnęłam do niego, przez łzy. Nachylił się i zobaczył, że łzy kapią na ławkę.
-To napisz na kartce.- powiedział i podał mi kartkę i długopis. Spojrzałam na niego, a on tylko kiwnął zachęcająco głową.- Zaufaj mi.- szepnął i delikatnie się uśmiechnął. Spojrzałam na kartkę i znów na niego. Wzięłam długopis i zaczęłam pisać.
Jak zawsze rano, szykowałam się do szkoły, apotem razem z Gosią idziemy do szkoły. Nienawidzę wstawać o 7. Zabiłabym tego kto to wymyślił. Ughh... Jest już 7. Czas wstawać -.-.
-Alexandro Kreis, czy raczysz w końcu wstać i nie spóźnić się do szkoły?- powiedziała moja mama, która bez pukania wlazła mi do pokoju i robi problemy od rana.
-Mamo..... jestem już uszykowana, tylko się ubiorę i zjem coś. Nie musisz co rano robić mi problemy.... Ech...-czujecie to? Ach... kocham kłótnie z mamą o poranku...
-Co ty sobie myślisz?!- warknęła. Wiem, wiem, wiem... jestem bezczelną smarkulą i nie powinnam tak mówić, jak ja byłam w twoim wieku... bla, bla, bla... Wyjdź już i skończ bo nie masz pojęcia do czego jestem zdolna. Nic nie powiedziałam tylko wzięłam rzeczy z szafy i torbę i zeszłam coś zjeść. Padło na platki z mlekiem. Po zjedzeniu ich wyszłam z domu i poszłam na drugą stronę ulicy po Gosię. Nie zdążyłam zadzwonić a ona już wyszła.
-Cześć.- powiedziała jak zawsze wesoła Gosia.
-Hej.- odpowiedziałam jak zawsze nie uśmiechnięta ja.
-Mama?- zapytała. Wiedziała, że znów miała problemy.
-Tsa.- powiedziałam ledwo słyszalnie, ale i tak to usłyszała. Objęła mnie ramieniem i poszłyśmy do szkoły. Dziś tylko 5 lekcji, na szczęście. Ale pierwszy niemiecki. Ugh... nienawidzę tego. Weszłyśmy do klasy. Dziwne.... nauczyciel niemca był wyjątkowo radosny dziś.
-Ej.. czy mi się wydaje, czy on ma dobry humor?- zapytał szeptem Gosię, siadając już w ławkach. Gosia siedziała z Magdą, a ja sama. Jest urocza i naprawdę fajna, lubię ją. Nie przyjaźnię się z nią, ale wiem, że jej też mogę ufać.
-Dobrze klaso. Usiądźcie. Mamy nowego ucznia. To jest Dean Lemon.- powiedział pan Szczepański od niemieckiego. Odwróciłam się by zobaczyć Dean'a. Moje oczy zrobiły się wielkie gdy ujrzałam dobrze zbudowanego, wysokiego, blondyna. Widać, że naturalne ma brązowe. Miał na sobie szarą bluzę na długi rękaw z kapturem, czarne dżinsy, i biały T-shirt. Wyglądał nieziemsko. -To możesz usiąść z...- rozglądał się po całej klasie szukając wolnego miejsca. - Alexandrą.- słyszałam te wdechy dziewczyn, wkurzonych, że to nie z nimi usiądzie tylko właśnie ze mną. Serce mi stanęło, kiedy usłyszałam, że ten przystojny chłopak ma siedzieć ze mną. Jestem inna niż reszta, ale ja wiem kim on jest. To perkusista z mojego ukochanego zespołu Room 94. Nikt ich nie zna czy co?
-Cześć, jestem Dean.- powiedział chłopak siadając obok mnie i dając rękę.
-Siemka, Alexandra.- odpowiedziałam i podałam mu rękę. Nie wierzę, że siedzę z moim idolem.- To jest Gosia i Magda.- wskazałam na dziewczyny za mną. One też nie wierzyły, że to właśnie on, we własnej osobie.
-Siemka.- powiedział uśmiechając się i podając im rękę.
-No dobrze, a teraz uważajcie. Będziemy oglądać film. Ja w tym czasie będę coś sprawdzał. Nie hałasujcie.- powiedział nauczyciel i zajął się swoimi sprawami. Włączył nam film i przez pierwsze 10 minut go oglądaliśmy. Właściwie wszyscy oprócz mnie. Ja rysowałam. Dość ładnie mi to wychodziło. Zawsze rysowałam wilki. Dean co chwila zerkał na to co robię. Divy z naszej klasy co chwila podrzucały Dean'owi liściki, ale on nawet nie czytał. Od razu je przerzucał gdzieś indziej. Były wkurzone. Dobrze im tak. Dean zbliżył się do mnie by spojrzeć co rysuję.
-Czy to wilki?- zapytał mnie szeptem.
-Tak.- odpowiedziałam dokańczając me dzieło.
-Uwielbiam wilki. Zawsze chciałem je mieć. Pięknie rysujesz...- powiedział dalej szeptem. Byłam zaskoczona tym co słysz od mojego idola. On tez kocha wilki i chce je mieć. Dokładnie jak ja.
-Serio?- zapytałam i spojrzałam na niego. Odwrócił wzrok od rysunku i przeniósł go na mnie. Spojrzelismy sobie w oczy.
-Serio. Nie mów mi, że ty też...
-Ja też. Mam pełno ich rysunków. Jak mieszkałam w Polsce to zawsze chodziłam do takiego lasu, gdzie one były i je obserwowałam z drzewa. Ale po co ja ci to mówię..- powiedziałam ostatnie zdania jakby do siebie i przeniosłam wzrok na rysunek. Czułam, że łzy napływają mi do oczu. Żeby to ukryć zasłoniłam się włosami, spuszczając głowę. Gosia wyczuła sprawę, ale nie widziała co ma zrobić.
-Ej.... co jest?- szepnął mi do ucha, obejmując mnie. Kurwa. Co mam mu powiedzieć? Ech... dobra, powiem prawdę.
-Nie chce ci tego mówić...- szepnęłam do niego, przez łzy. Nachylił się i zobaczył, że łzy kapią na ławkę.
-To napisz na kartce.- powiedział i podał mi kartkę i długopis. Spojrzałam na niego, a on tylko kiwnął zachęcająco głową.- Zaufaj mi.- szepnął i delikatnie się uśmiechnął. Spojrzałam na kartkę i znów na niego. Wzięłam długopis i zaczęłam pisać.
"Nie wiem jak zacząć.... no dobrze.. a więc. Nie jestem taka jak nasi rówieśnicy. Odstaje od reszty. Nikt mnie nie lubi, po za Gosią i Magdą. Przyznam, że jak ci zobaczyłam w naszej klasie to serce mi stanęło. Kocham Room 94 <3. Ale wracając do mnie.... boję się być sama. Ale gdy już jestem sama. To musi to być dach mojego domu, las, czy coś, gdzie mogę spokojnie się wypłakać. Wiele razy próbowałam się zabić jak się dowiedziałam ... mniejsza czego. Chciałam się ciąć, zabić też i to nie raz... ale jestem za słaba na to. Nie dam rady. Ból fizyczny nie sprawia mi ulgi. Wręcz to pogarsza. Mam totalnie zjebaną psyche. Mama z tatą robią mi same problemy. Jak byłam mała, miałam nocne ataki. Polegały one na tym, że nieświadomie wychodziłam z pokoju(nawet jak był zamykany na klucz). Wiele razy rodzice mnie znajdywali np. w kartonie na strychu, albo z żyletką w basenie, czy przy zawiązanym sznurze do drzewa, żeby się powiesić, albo w krzakach. Różne miałam przypadki. Nie miałam ataku, od jakiegoś miesiąca, ale one znów powracają. Staje się zamknięta w sobie. Ta blondynka w różowej spódniczce to diva w szkole, która mi dokucza. Mówi, że beze mnie było by lepiej. Wiem, że nie powinnam w to wierzyć, bo ona chce mnie zniszczyć. Ale.. udaje się jej to. Nawet dobrze. Jest na dobrej drodze, żeby mnie sprowadzić do grobu. Nikt nawet psychiatra nie może mi pomóc. Nie wiadomo nawet co to jest. To jest mój problem, prze który się różnie od innych i coraz bardziej uciekam od świata. Miałam chłopaka, który mnie wykorzystał i wyśmiał, obgadał w szkole i od tamtego czasu tak jest. Nie kochałam go. Nigdy. On mnie też nie. Nawet nie umiem ci powiedzieć dlaczego byliśmy razem."
Podsunęłam kartkę z tekstem Dean'owi. Czytał uważnie i zrozumieniem. Gosia i Magda patrzyły na mnie, to na niego z przerażeniem w oczach. Nagle zadzwonił dzwonek, a diva już musiała do niego podejść.
-Cześć.- powiedziała do niego uwodzicielsko. Spojrzała na kartkę i chciała ją zabrać i zobaczyć co to. Na szczęście Dean jej na to nie pozwolił i schował do torby. Uff...
-Siemka.- odpowiedział i ni zwracając na nią uwagi, zasunął krzesło i przepuścił mnie przed siebie, żebym wyszła z ławki.
-Dzięki.- powiedziałam i razem z dziewczynami kierowałam się w stronę wyjścia. Dean'a zatrzymała ta lafirynda.
-Jestem Daniel, jeśli chcesz mogę ci pomóc w zapoznaniu w szkole. -mówiła dalej uwodzicielsko.
-Dzięki, ale nie.- powiedział i chciał wyjść, ale ona go złapała za ramię i przyciągnęła do siebie. Dobrze, że w tym czasie podszedł jej chłopak.
-Daniel, co ty do cholery robisz?- zapytał lekko wkurwiony olbrzymi i napakowany chłopak.
-Flirtuje z nowym. Jest taki przystojny jak ty. Ale nie ma takich mięśni jak ty.- powiedziała uwodzicielsko do chłopaka. Usiadła na ławce i rozkraczyła nogi. Widać było jej stringi. Przysunęła do siebie chłopaka i zaczęli się lizać i obmacywać. To by idealny moment, żeby Dean mógł zwiać i tak zrobił. Zauważył dziewczyny i do nich podbiegł.
-Dzięki za pomoc, przy tej..- zawiesił głos.
-Przy tej dziwce, suce? No co lepsze?- wymieniała Magda. A my parsknęliśmy śmiechem.
-Według mnie do niej pasuje wszystko.- powiedziałam.
-Ej Alex... zaśmiałaś się? Ale super!- przytuliła mnie uradowana Gosia.
-Faktycznie. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam cię uśmiechającą się.- dodała Magda. A Dean tylko słuchał o czym gadamy.
-Jak to? Nie śmiałaś się?- zapytał Dean. Przyznam, że byłam zaskoczona, że mnie o to pyta.
-Przeczytałeś kartkę do końca?- zapytałam go.
-Tak. Rozumiem wszystko. -dodał i objął mnie ramieniem.
-To fajnie. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz.- dodałam.
-Jesteś w naszej grupce, która o tym wie. - powiedziała Magda. - Patrzcie na tą dziwkę i jej strongmena. - dodała a my zobaczyliśmy Daniel z Bredem idących do męskiej łazienki.
-Pewnie znów idą się ruchać.- powiedziała Gosia. Po tym ja i Dean spojrzeliśmy na siebie. Szliśmy na boisko. A właściwie na stadion. Zawsze tam chodziłam. Siadałam, na ostatnich ławkach. Dziewczyny szły kawałek przed nami, a ja z Dean'em za nimi.
-Cieszę się, że mi zaufałaś.- powiedział Dean.
-Wiem sporo o tobie, Kieran'ie, Sean'ie..- przerwał mi Dean.
-To tylko to co jest o nas w necie. Nie wiesz jacy jesteśmy na prawdę.- zgasił mnie totalnie. Ale to prawda nie wiem tego. Zawsze marzyłam ich poznać. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos Dean'a.
-O czym myślisz?
-O tobie. I o reszcie chłopaków.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Co konkretnie?- zapytał, ale, że byliśmy już na miejscu odpowiedziałam tylko..
-Potem ci powiem.- powiedziałam mu i usiadłam na ławce. Wyciągnęłam Pepsi Light Lemon i zaczęłam się śmiać.
-Ej Alex, wiem, że robisz postępy i śmiejesz się, ale z czego tym razem?- zapytała Gosia, na co Magda wybuchła nie kontrolowanym śmiechem. Zawtórowała mi.
-Dean. Łap. - powiedziałam przez śmiech i rzuciłam butelkę w stronę Dean'a. Ten po przeczytaniu "Lemon", już wiedział o co mi chodzi.
-Alex.... czeka cię za to kara. Powiedz "cześć" łaskotkom.- powiedział stając nade mną.
-O nie. Nie odważysz się.- powiedziałam, poważniejąc.
-Zobaczymy.- powiedział Dean i nie zdążył mnie złapać a ja już uciekałam skacząc po siedzeniach na stadionie. Dean wytrwale za mną biegł. Widziałam, że Gosia jest troszkę zazdrosna, bo zawsze się jej podobał Dean a mi Kit. Ale co tam... ważne, że w końcu się śmieję i dobrze bawię co jest nowością. W pewnym momencie odwróciłam się, żeby zobaczyć gdzie jest Dean i się potknęłam. Wyleciałam za barierki i spadałam na boisko. To wysokość około 2,5 metra. Spadłam z takiej wysokości...
-Cześć.- powiedziała do niego uwodzicielsko. Spojrzała na kartkę i chciała ją zabrać i zobaczyć co to. Na szczęście Dean jej na to nie pozwolił i schował do torby. Uff...
-Siemka.- odpowiedział i ni zwracając na nią uwagi, zasunął krzesło i przepuścił mnie przed siebie, żebym wyszła z ławki.
-Dzięki.- powiedziałam i razem z dziewczynami kierowałam się w stronę wyjścia. Dean'a zatrzymała ta lafirynda.
-Jestem Daniel, jeśli chcesz mogę ci pomóc w zapoznaniu w szkole. -mówiła dalej uwodzicielsko.
-Dzięki, ale nie.- powiedział i chciał wyjść, ale ona go złapała za ramię i przyciągnęła do siebie. Dobrze, że w tym czasie podszedł jej chłopak.
-Daniel, co ty do cholery robisz?- zapytał lekko wkurwiony olbrzymi i napakowany chłopak.
-Flirtuje z nowym. Jest taki przystojny jak ty. Ale nie ma takich mięśni jak ty.- powiedziała uwodzicielsko do chłopaka. Usiadła na ławce i rozkraczyła nogi. Widać było jej stringi. Przysunęła do siebie chłopaka i zaczęli się lizać i obmacywać. To by idealny moment, żeby Dean mógł zwiać i tak zrobił. Zauważył dziewczyny i do nich podbiegł.
-Dzięki za pomoc, przy tej..- zawiesił głos.
-Przy tej dziwce, suce? No co lepsze?- wymieniała Magda. A my parsknęliśmy śmiechem.
-Według mnie do niej pasuje wszystko.- powiedziałam.
-Ej Alex... zaśmiałaś się? Ale super!- przytuliła mnie uradowana Gosia.
-Faktycznie. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam cię uśmiechającą się.- dodała Magda. A Dean tylko słuchał o czym gadamy.
-Jak to? Nie śmiałaś się?- zapytał Dean. Przyznam, że byłam zaskoczona, że mnie o to pyta.
-Przeczytałeś kartkę do końca?- zapytałam go.
-Tak. Rozumiem wszystko. -dodał i objął mnie ramieniem.
-To fajnie. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz.- dodałam.
-Jesteś w naszej grupce, która o tym wie. - powiedziała Magda. - Patrzcie na tą dziwkę i jej strongmena. - dodała a my zobaczyliśmy Daniel z Bredem idących do męskiej łazienki.
-Pewnie znów idą się ruchać.- powiedziała Gosia. Po tym ja i Dean spojrzeliśmy na siebie. Szliśmy na boisko. A właściwie na stadion. Zawsze tam chodziłam. Siadałam, na ostatnich ławkach. Dziewczyny szły kawałek przed nami, a ja z Dean'em za nimi.
-Cieszę się, że mi zaufałaś.- powiedział Dean.
-Wiem sporo o tobie, Kieran'ie, Sean'ie..- przerwał mi Dean.
-To tylko to co jest o nas w necie. Nie wiesz jacy jesteśmy na prawdę.- zgasił mnie totalnie. Ale to prawda nie wiem tego. Zawsze marzyłam ich poznać. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos Dean'a.
-O czym myślisz?
-O tobie. I o reszcie chłopaków.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Co konkretnie?- zapytał, ale, że byliśmy już na miejscu odpowiedziałam tylko..
-Potem ci powiem.- powiedziałam mu i usiadłam na ławce. Wyciągnęłam Pepsi Light Lemon i zaczęłam się śmiać.
-Ej Alex, wiem, że robisz postępy i śmiejesz się, ale z czego tym razem?- zapytała Gosia, na co Magda wybuchła nie kontrolowanym śmiechem. Zawtórowała mi.
-Dean. Łap. - powiedziałam przez śmiech i rzuciłam butelkę w stronę Dean'a. Ten po przeczytaniu "Lemon", już wiedział o co mi chodzi.
-Alex.... czeka cię za to kara. Powiedz "cześć" łaskotkom.- powiedział stając nade mną.
-O nie. Nie odważysz się.- powiedziałam, poważniejąc.
-Zobaczymy.- powiedział Dean i nie zdążył mnie złapać a ja już uciekałam skacząc po siedzeniach na stadionie. Dean wytrwale za mną biegł. Widziałam, że Gosia jest troszkę zazdrosna, bo zawsze się jej podobał Dean a mi Kit. Ale co tam... ważne, że w końcu się śmieję i dobrze bawię co jest nowością. W pewnym momencie odwróciłam się, żeby zobaczyć gdzie jest Dean i się potknęłam. Wyleciałam za barierki i spadałam na boisko. To wysokość około 2,5 metra. Spadłam z takiej wysokości...
Bohaterowie ;)
Dean Lemon
19-letni chłopak, który razem z braćmi i przyjacielem gra w zespole Room 94. Jest perkusistą, ale dobrze sobie radzi z wokalem..
Lubi się dobrze bawić i ma niezłe pomysły, ale potrafi być opiekuńczy, troskliwy i przyjacielski.
Kieran Lemon
21-letni chłopak, który razem z braćmi i przyjacielem grają w zespole Room 94. Jest wokalistą, ale umie też grać na gitarze.
Ma szalone pomysły, często śmieję się z wszystkiego. Uwielbia imprezować z przyjaciółmi.
Sean Lemon
25-letni chłopak, który razem z braćmi i przyjacielem grają w zespole Room 94. Gitarzysta zespołu. Doskonale radzi sobie też z wokalem.
Najbardziej zboczony w zespole. Jest najstarszy, ale on i reszta zespołu zachowują się jak dzieci. Tak jak Kieran lubi imprezować.
Christoper "Kit" Tanton
21-letni chłopak, który razem z 3 przyjaciół grają w zespole Room 94. Basista zespołu.
Lubi imprezować i dobrze się bawić, ale... jest czasem nieśmiały. Jest bardzo troskliwy i opiekuńczy. Nie potrafi przejść obojętnie koło osoby, której coś jest. Zawsze jest pomocny.
Alexandra Kreis
19-letnia dziewczyna, która odstaje od swych rówieśników.
Ma to związek z jej przeszłością, jak i z pewnymi atakami. Ma najlepszą przyjaciółkę Gosię, która stara się jej pomagać w każdej sytuacji. Alexandra z natury ma brązowe włosy, ale zawsze przed wakacjami je farbuje na jaśniejsze. Kocha zespół Room 94 i zawsze chcę jechać na ich koncert, tylko nie wychodzi ...
Gosia Olster
19-letnia przyjaciółka Alexandry. Przyjaźnią się od 1 klasy podstawówki. W odróżnieniu od Alex ona kocha imprezować. Wie, że jej przyjaciółka ma problemy i, że chciała by też imprezować razem z nią, ale...Gosia kocha 1D jak i Room 94.
Subskrybuj:
Posty (Atom)