-Tak mamusiu! A mamo? Mogę iść na dwór?- zapytał mnie jak, zawsze wesoły Will.
-Tak, tak. Idź, idź. Tylko nie wracaj za późno!- zawołałam za nim.
Na koncercie było super. Po koncercie byliśmy na kilku atrakcjach i takich tam. Mała imprezka.
Magda jest w ciąży z Kit'm, a Gosia i Dean starają się o dziecko. Sean na koncercie poznał swą wirną fankę i razem z nią spędzają czas wszędzie. Są jak papużki nierozłączki.
-Alexis. Mam do ciebie bardzo ważne pytanie.- powiedziała poważnie Magda.
-Mianowicie?
-Mianowice, ja i Kit chcemy,a byś była chrzestną naszej córki, Weroniki.
-O jejku... to dla mnie zaszczyt. No pewnie, że się zgadzam!- aż się wzruszyłam. Od razu ucałowałam Magdę i Kit'a. Jestem taka szczęśliwa......
*2 lata później*
-Dean, do jasnej cholery! Nie możesz chodź jedną noc dać mi się wyspać!- krzyczała Gosia. Mały ciągle ryczy a Dean nie wstaje do niego tylko ona. Biedulka się nie wysypia.
-Oj już idę, idę, kochanie.- zaśmiał się Dean i dał jej buziaka w policzek, po czym poszedł do małego.
-Ciiii.... pośpi jeszcze godzinkę, a potem pójdziemy na spacerek do parku. Będziemy wyrywać niezłe dupcie, co nie mały?- zaśmiał się chłopak.
-Ehem......- odchrząknęła Gosia, która stała z rękoma skrzyżowanymi na piersiach i miną złej kobiety, we framudze drzwi.
-No co?- znów się zaśmiał Dean.
-Jak to co? Ty jeszcze pytasz?! Czy ty nie rozumiesz, że jesteś przykładem dla dziecka, a tym czasem zachowujesz się jak napalony nastolatek! Dean ogarnij się, wreszcie!- krzyczała wściekła Gosia.
-Oj Gosiuu...- położył dziecko na podłodze, żeby się pobawiło, a sam powoli podszedł do żony i ją objął.- Ja tylko tak się śmieję. Wiem, że jesteś zmęczona i w ogóle, ale nie musisz się tak denerwować. Kocham Cię i nie zdradzę cię, dobrze o tym wiesz. - dokończył chłopak, wsuwając powoli rękę pod koszulę nocną żony. Zaczął jeździć ręką po całych jej plecach. Było słychać, tylko ciche pomruki Gosi i pocałunki Dean'a.
Wyszło na to, że Gosia uległą Dean'owi i zgodziła się na..........
*Magda i Kit*
Magda nie musi się wkurzać o to, że dziecko płacze w nocy, gdyż ona i Kit podzielili się obowiązkami. Co tydzień się zmieniają. Teraz zaczął się tydzień Kit'a. W nocy to on wstaje i opiekuje się małą. To się nazywa idealny związek. Wyspana zeszła na dół, gdzie w kuchni czekała ją niespodzianka.
-O mój boże, Kit!- dziewczyna rzuciła się chłopakowi na szyję i namiętnie pocałowała.
-Dzień dobry, kochanie.- powiedział uśmiechnięty Kit i odsunął krzesło by jego małżonka usiadła przy stole.
-Gdzie malutka?- zapytała.
-Spokojnie, rodzice się nią zajmują. Mam ją odebrać jutro. A teraz..... smacznego.- zaśmiał się Kit i oboje zabrali się do jedzenia, przepysznego śniadanie, które zrobił sam Kit.
*Alexis i Kieran*
Alex i Kier poszli z Willem na spacer do parku.
Jest ciepło. A Kier i Will kochają się bawić w parku. Ja w tym czasie siedzę sobie siedzę na ławce i czytam książkę, albo słucham muzyki. Uwielbiam to, bo chłopacy się wymęczą, a potem w domu mam spokój. Ale nie mogę narzekać, bo mi nie przeszkadzają w niczym, ale... czasem potrafią nieźle wkurzyć.
-Mamo, mamo! Patrz! Motylek.- pokazał mi małego motylka, który jak gdyby nigdy nic siedział mu na ręce.
-Jest piękny.- westchnęłam. Poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu.
-Nie tak piękny jak ty.- powiedział chłopak i pocałował mnie w policzek. Wtedy się zorientowałam, że to Kieran. Usiadł obok mnie i przytuliłam się do niego, a nasz synek poszedł się dalej bawić.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Prawdę powiedziawszy dla mnie ten blog jest już skończony. Nie napisze już nic więcej tu. Miłego czytania tych bzdur :****
Świetne! Zapraszam do mnie http://girl-you-are-my-superstar.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń