wtorek, 13 sierpnia 2013

Chapter 1

Dwa lata temu przeprowadziłam się do Wielkiej Brytanii, ze względu na pracę rodziców. Cieszyłam się z tego powodu, gdyż moja przyjaciółka Gosia, też się przeprowadzała tu z rodzicami i młodszą siostrą, za którą nie przepadamy. Mam starszych braci i starszą siostrę, którzy już od paru lat nie mieszkają z nami. Czasem mi ich brakuje, tych naszych bitw, kłótni i różnych takich...Ech... czasem myślę, że jakby nie było mnie na świecie było by lepiej. Ale... jak tylko o tym komuś powiem to zaraz na mnie z ryjem, że "Pojebało cię, dziewczyno?!"," Jesteś taka młoda i nie wiesz jeszcze co to jest życie, ale to nie znaczy, że masz myśleć o uśmierceniu..".. Bla, bla, bla... nie dadzą się wypowiedzieć do końca nooo... Za pół roku wakacje. I koniec chodzenia do tego collegu, w którym jedyną osobą dla której tam chodzę jest Gosia.

Jak zawsze rano, szykowałam się do szkoły, apotem razem z Gosią idziemy do szkoły. Nienawidzę wstawać o 7. Zabiłabym tego kto to wymyślił. Ughh... Jest już 7. Czas wstawać -.-.
-Alexandro Kreis, czy raczysz w końcu wstać i nie spóźnić się do szkoły?- powiedziała moja mama, która bez pukania wlazła mi do pokoju i robi problemy od rana.
-Mamo..... jestem już uszykowana, tylko się ubiorę i zjem coś. Nie musisz co rano robić mi problemy.... Ech...-czujecie to? Ach... kocham kłótnie z mamą o poranku...
-Co ty sobie myślisz?!- warknęła. Wiem, wiem, wiem... jestem bezczelną smarkulą i nie powinnam tak mówić, jak ja byłam w twoim wieku... bla, bla, bla... Wyjdź już i skończ bo nie masz pojęcia do czego jestem zdolna. Nic nie powiedziałam tylko wzięłam rzeczy z szafy i torbę i zeszłam coś zjeść. Padło na platki z mlekiem. Po zjedzeniu  ich wyszłam z domu i poszłam na drugą stronę ulicy po Gosię. Nie zdążyłam zadzwonić a ona już wyszła.
-Cześć.- powiedziała jak zawsze wesoła Gosia.
-Hej.- odpowiedziałam jak zawsze nie uśmiechnięta ja.
-Mama?- zapytała. Wiedziała, że znów miała problemy.
-Tsa.- powiedziałam ledwo słyszalnie, ale i tak to usłyszała. Objęła mnie ramieniem i poszłyśmy do szkoły. Dziś tylko 5 lekcji, na szczęście. Ale pierwszy niemiecki. Ugh... nienawidzę tego. Weszłyśmy do klasy. Dziwne.... nauczyciel niemca był wyjątkowo radosny dziś.
-Ej.. czy mi się wydaje, czy on ma dobry humor?- zapytał szeptem Gosię, siadając już w ławkach. Gosia siedziała z Magdą, a ja sama. Jest urocza i naprawdę fajna, lubię ją. Nie przyjaźnię się z nią, ale wiem, że jej też mogę ufać.
-Dobrze klaso. Usiądźcie. Mamy nowego ucznia. To jest Dean Lemon.- powiedział pan Szczepański od niemieckiego. Odwróciłam się by zobaczyć Dean'a. Moje oczy zrobiły się wielkie gdy ujrzałam dobrze zbudowanego, wysokiego, blondyna. Widać, że naturalne ma brązowe. Miał na sobie szarą bluzę na długi rękaw z kapturem, czarne dżinsy, i biały T-shirt. Wyglądał nieziemsko. -To możesz usiąść z...- rozglądał się po całej klasie szukając wolnego miejsca. - Alexandrą.- słyszałam te wdechy dziewczyn, wkurzonych, że to nie z nimi usiądzie tylko właśnie ze mną. Serce mi stanęło, kiedy usłyszałam, że ten przystojny chłopak ma siedzieć ze mną. Jestem inna niż reszta, ale ja wiem kim on jest. To perkusista z mojego ukochanego zespołu Room 94. Nikt ich nie zna czy co?
-Cześć, jestem Dean.- powiedział chłopak siadając obok mnie i dając rękę.
-Siemka, Alexandra.- odpowiedziałam i podałam mu rękę. Nie wierzę, że siedzę z moim idolem.- To jest Gosia i Magda.- wskazałam na dziewczyny za mną. One też nie wierzyły, że to właśnie on, we własnej osobie.
-Siemka.- powiedział uśmiechając się i podając im rękę.
-No dobrze, a teraz uważajcie. Będziemy oglądać film. Ja w tym czasie będę coś sprawdzał. Nie hałasujcie.- powiedział nauczyciel i zajął się swoimi sprawami. Włączył nam film i przez pierwsze 10 minut go oglądaliśmy. Właściwie wszyscy oprócz mnie. Ja rysowałam. Dość ładnie mi to wychodziło. Zawsze rysowałam wilki. Dean co chwila zerkał na to co robię. Divy z naszej klasy co chwila podrzucały Dean'owi liściki, ale on nawet nie czytał. Od razu je przerzucał gdzieś indziej. Były wkurzone. Dobrze im tak. Dean zbliżył się do mnie by spojrzeć co rysuję.
-Czy to wilki?- zapytał mnie szeptem.
-Tak.- odpowiedziałam dokańczając me dzieło.
-Uwielbiam wilki. Zawsze chciałem je mieć. Pięknie rysujesz...- powiedział dalej szeptem. Byłam zaskoczona tym co słysz od mojego idola. On tez kocha wilki i chce je mieć. Dokładnie jak ja.
-Serio?- zapytałam i spojrzałam na niego. Odwrócił wzrok od rysunku i przeniósł go na mnie. Spojrzelismy sobie w oczy.
-Serio. Nie mów mi, że ty też...
-Ja też. Mam pełno ich rysunków. Jak mieszkałam w Polsce to zawsze chodziłam do takiego lasu, gdzie one były i je obserwowałam z drzewa. Ale po co ja ci to mówię..- powiedziałam ostatnie zdania jakby do siebie i przeniosłam wzrok na rysunek. Czułam, że łzy napływają mi do oczu. Żeby to ukryć zasłoniłam się włosami, spuszczając głowę. Gosia wyczuła sprawę, ale nie widziała co ma zrobić.
-Ej.... co jest?- szepnął mi do ucha, obejmując mnie. Kurwa. Co mam mu powiedzieć? Ech... dobra, powiem prawdę.
-Nie chce ci tego mówić...- szepnęłam do niego, przez łzy. Nachylił się i zobaczył, że łzy kapią na ławkę.
-To napisz na kartce.- powiedział i podał mi kartkę i długopis. Spojrzałam na niego, a on tylko kiwnął zachęcająco głową.- Zaufaj mi.- szepnął i delikatnie się uśmiechnął. Spojrzałam na kartkę i znów na niego. Wzięłam długopis i zaczęłam pisać.
"Nie wiem jak zacząć.... no dobrze.. a więc. Nie jestem taka jak nasi rówieśnicy. Odstaje od reszty. Nikt mnie nie lubi, po za Gosią i Magdą. Przyznam, że jak ci zobaczyłam w naszej klasie to serce mi stanęło. Kocham Room 94 <3. Ale wracając do mnie.... boję się być sama. Ale gdy już jestem sama. To musi to być dach mojego domu, las, czy coś, gdzie mogę spokojnie się wypłakać. Wiele razy próbowałam się zabić jak się dowiedziałam ... mniejsza czego. Chciałam się ciąć, zabić też i to nie raz... ale jestem za słaba na to. Nie dam rady. Ból fizyczny nie sprawia mi ulgi. Wręcz to pogarsza. Mam totalnie zjebaną psyche. Mama z tatą robią mi same problemy. Jak byłam mała, miałam nocne ataki. Polegały one na tym, że nieświadomie wychodziłam z pokoju(nawet jak był zamykany na klucz). Wiele razy rodzice mnie znajdywali np. w kartonie na strychu, albo z żyletką w basenie, czy przy zawiązanym sznurze do drzewa, żeby się powiesić, albo w krzakach. Różne miałam przypadki. Nie miałam ataku, od jakiegoś miesiąca, ale one znów powracają. Staje się zamknięta w sobie. Ta blondynka w różowej spódniczce to diva w szkole, która mi dokucza. Mówi, że beze mnie było by lepiej. Wiem, że nie powinnam w to wierzyć, bo ona chce mnie zniszczyć. Ale.. udaje się jej to. Nawet dobrze. Jest na dobrej drodze, żeby mnie sprowadzić do grobu. Nikt nawet psychiatra nie może mi pomóc. Nie wiadomo nawet co to jest. To jest mój problem, prze który się różnie od innych i coraz bardziej uciekam od świata. Miałam chłopaka, który mnie wykorzystał i wyśmiał, obgadał w szkole i od tamtego czasu tak jest. Nie kochałam go. Nigdy. On mnie też nie. Nawet nie umiem ci powiedzieć dlaczego byliśmy razem."
Podsunęłam kartkę z tekstem Dean'owi. Czytał uważnie i zrozumieniem. Gosia i Magda patrzyły na mnie, to na niego z przerażeniem w oczach. Nagle zadzwonił dzwonek, a diva już musiała do niego podejść.
-Cześć.- powiedziała do niego uwodzicielsko. Spojrzała na kartkę i chciała ją zabrać i zobaczyć co to. Na szczęście Dean jej na to nie pozwolił i schował do torby. Uff...
-Siemka.- odpowiedział i ni zwracając na nią uwagi, zasunął krzesło i przepuścił mnie przed siebie, żebym wyszła z ławki.
-Dzięki.- powiedziałam i razem z dziewczynami kierowałam się w stronę wyjścia. Dean'a zatrzymała ta lafirynda.
-Jestem Daniel, jeśli chcesz mogę ci pomóc w zapoznaniu w szkole. -mówiła dalej uwodzicielsko.
-Dzięki, ale nie.- powiedział i chciał wyjść, ale ona go złapała za ramię i przyciągnęła do siebie. Dobrze, że w tym czasie podszedł jej chłopak.
-Daniel, co ty do cholery robisz?- zapytał lekko wkurwiony olbrzymi i napakowany chłopak.
-Flirtuje z nowym. Jest taki przystojny jak ty. Ale nie ma takich mięśni jak ty.- powiedziała uwodzicielsko do chłopaka. Usiadła na ławce i rozkraczyła nogi. Widać było jej stringi. Przysunęła do siebie chłopaka i zaczęli się lizać i obmacywać. To by idealny moment, żeby Dean mógł zwiać i tak zrobił. Zauważył dziewczyny i do nich podbiegł.
-Dzięki za pomoc, przy tej..- zawiesił głos.
-Przy tej dziwce, suce? No co lepsze?- wymieniała Magda. A my parsknęliśmy śmiechem.
-Według mnie do niej pasuje wszystko.- powiedziałam.
-Ej Alex... zaśmiałaś się? Ale super!- przytuliła mnie uradowana Gosia.
-Faktycznie. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam cię uśmiechającą się.- dodała Magda. A Dean tylko słuchał o czym gadamy.
-Jak to? Nie śmiałaś się?- zapytał Dean. Przyznam, że byłam zaskoczona, że mnie o to pyta.
-Przeczytałeś kartkę do końca?- zapytałam go.
-Tak. Rozumiem wszystko. -dodał i objął mnie ramieniem.
-To fajnie. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz.- dodałam.
-Jesteś w naszej grupce, która o tym wie. - powiedziała Magda. - Patrzcie na tą dziwkę i jej strongmena. - dodała a my zobaczyliśmy Daniel z Bredem idących do męskiej łazienki.
-Pewnie znów idą się ruchać.- powiedziała Gosia. Po tym ja i Dean spojrzeliśmy na siebie. Szliśmy na boisko. A właściwie na stadion. Zawsze tam chodziłam. Siadałam, na ostatnich ławkach. Dziewczyny szły kawałek przed nami, a ja z Dean'em za nimi.
-Cieszę się, że mi zaufałaś.- powiedział Dean.
-Wiem sporo o tobie, Kieran'ie, Sean'ie..- przerwał mi Dean.
-To tylko to co jest o nas w necie. Nie wiesz jacy jesteśmy na prawdę.- zgasił mnie totalnie. Ale to prawda nie wiem tego. Zawsze marzyłam ich poznać. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos Dean'a.
-O czym myślisz?
-O tobie. I o reszcie chłopaków.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Co konkretnie?- zapytał, ale, że byliśmy już na miejscu odpowiedziałam tylko..
-Potem ci powiem.- powiedziałam mu i usiadłam na ławce. Wyciągnęłam Pepsi Light Lemon i zaczęłam się śmiać.
-Ej Alex, wiem, że robisz postępy i śmiejesz się, ale z czego tym razem?- zapytała Gosia, na co Magda wybuchła nie kontrolowanym śmiechem. Zawtórowała mi.
-Dean. Łap. - powiedziałam przez śmiech i rzuciłam butelkę w stronę Dean'a. Ten po przeczytaniu "Lemon", już wiedział o co mi chodzi.
-Alex.... czeka cię za to kara. Powiedz "cześć" łaskotkom.- powiedział stając nade mną.
-O nie. Nie odważysz się.- powiedziałam, poważniejąc.
-Zobaczymy.- powiedział Dean i nie zdążył mnie złapać a ja już uciekałam skacząc po siedzeniach na stadionie. Dean wytrwale za mną biegł. Widziałam, że Gosia jest troszkę zazdrosna, bo zawsze się jej podobał Dean a mi Kit. Ale co tam... ważne, że w końcu się śmieję i dobrze bawię co jest nowością. W pewnym momencie odwróciłam się, żeby zobaczyć gdzie jest Dean i się potknęłam. Wyleciałam za barierki i spadałam na boisko. To wysokość około 2,5 metra. Spadłam z takiej wysokości...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz